środa, 7 sierpnia 2013

Michael Heatley, Drew Heatley - Kings of Leon. Sex on fire

Tytuł: Kings of Leon. Sex on fire
Autor: Michael Heatley, Drew Heatley
Liczba stron: 285
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



Co odpowiesz, gdy zapytam o pierwsze dwa skojarzenia z Kings of Leon? Czy będą to tytuły ich najsłynniejszych piosenek: "Use somebody" i "Sex on fire"? A może jesteś wielkim fanem i wymienisz skład zespołu, ich pochodzenie i powiązania? Bez względu na to jakie uczucia żywisz do tych chłopaków z Południa, zachęcam do przeczytania kilku słów odnośnie ich biografii.

O członkach Kings of Leon czyli trzech braciach i ich kuzynie nikt nigdy nie powiedziałby, że będą tworzyć zespół grający taką muzykę. Ich kariera miała być raczej duchowa, na wzór ojca powinni stać się pastorami, przewodnikami religijnymi rzesz wiernych. Caleb, Nathan i Jared początkowo nie byli fanami muzyki rockowej, nie mieli z nią żadnej styczności. Z czasem zaczęli poznawać najsłynniejsze zespoły i w ich umysłach zrodził się pomysł pisania własnych tekstów. Tak powstała grupa Kings of Leon, która szybko zyskała popularność i w rok z debiutantów stali się główną gwiazdą festiwali.

Na dużą uwagę zasługuje postawa legendarnego zespołu U2. Wzięli pod swoje skrzydła młodych chłopaków i w jakiś sposób pomogli im w budowaniu popularności podczas trasy koncertowej U2, gdzie Kings of Leon grali jako support. Nie zachowywali się wobec Kingsów jak gwiazdy, bardziej jak przyjaciele, którzy w każdej chwili mogą wspierać słowem i pomocą początkujących muzyków.

Biografia zespołu jest napisana w taki sposób, że niesamowicie mnie wciągnęła. Mogłam poznać losy zespołu, konflikty, ploteczki, to co w nim najlepsze i najgorsze. Autorzy w obszerny sposób przedstawiają czytelnikowi historię powstawania najsłynniejszych hitów. 

Każda biografia coś mi daje, z każdej staram się wyciągnąć 200%. Ta pokazała mi, że Kings of Leon mają kilka naprawdę świetnych piosenek, nie tylko pod względem melodii, ale również tekstu. Niektóre kawałki na stałe zagoszczą na mojej playliście obok tych dwóch najsłynniejszych :). Polecam przede wszystkim fanom, ale również tym, których intryguje ten zespół i chcą się dowiedzieć znacznie więcej na jego temat.

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rick Yancey - Piąta fala

Tytuł: Piąta fala
Autor: Rick Yancey
Liczba stron: 506
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



Recenzja przedpremierowa
Premiera: 14.08!

Dzisiaj krótka historia o tym, jak przeczytałam jedną z najlepszych powieści tego roku :).

Najpierw nieoczekiwanie otrzymałam małą paczuszkę z początkowymi rozdziałami powieści. Te kilkadziesiąt stron zrobiło na mnie wrażenie i zaostrzyło mój apetyt. Pewnego dnia listonosz przyniosł paczuszkę, zaintrygowana otwieram, a tam już całościowy egzemplarz, i to 3 tygodnie przed premierą! Zaczęłam czytać tego cudownego grubaska i...

...i przepadłam. Rick Yancey, bo tak brzmi nazwisko autora postawił na fabułę, w której na Ziemię najechali Obcy. Podczas czterech fal ich inwazji zginęła prawie cała populacja. Pozostałe jednostki muszą bronić się przed dronami, uciszaczami i co najgorsze, przed sobą nawzajem. W takiej sytuacji jest Cassiopeia, dziewczyna, która straciła oboje rodziców, a jej młodszy braciszek został zabrany przez żołnierzy. Cassie obiecuje sobie, że odnajdzie brata i nie da mu zginąć podczas kolejnych ataków. Co przerażające, głównymi postaciami w książce są młode osoby, właściwie jeszcze dzieci. To właśnie oni są szkoleni na zabójców, mają robione pranie mózgów, aby być bezwzględnie posłusznym wobec dowódców. Wśród szkolonych nastolatków jest Zombie, który w przeciwieństwie do Cassie, nie ma możliwości ataku od zewnątrz na bazę, próbuje więc zniszczyć jej struktury od tych najmniejszych. Wkrótce ta dwójka zaczyna mieć wspólny cel, a ich losy znów się przeplatają.

Jak już wspomniałam, bohaterowie to jeszcze dzieciaki, którym zafundowano przyśpieszoną lekcję dorosłości. Każde z nich, pod sztywną maską odwagi nosi ogromny ładunek emocji, strachu, niepewności. Świadomość, że przetrwają tylko najsilniejsi dodaje im sił i sprawia, że każdy osobno jest naprawdę niezwykłą, ciekawie wykreowaną i co najważniejsze, nie przerysowaną postacią.

Powieść jest bardzo ciekawie skonstruowana, mamy widok na akcję z perspektywy więcej niż jednego bohatera, a pierwszoosobowa narracja pomaga nam wczuć się w nastrój bohatera, w jego euforię i strach. A trzeba zaznaczyć, że strach towarzyszy im co chwilę, zwłaszcza gdy nie wiedzą komu można zaufać, kto jest przyjacielem, a kto Przybyszem. 

Co do "Piątej fali" mogę dodać jeszcze 3 rzeczy: czekam na kontynuację, czekam na premierę kinową (muszę zobaczyć to na dużym ekranie), oraz książka już na dzień dzisiejszy ma pewne miejsce w top 15 roku :). Nieprzekonani? Serio? To jest powieść, którą TRZEBA przeczytać, bo ma świetną fabułę, dobrze nakreślonych bohaterów i jest wciągająca, naprawdę trudno mi było się oderwać :). Polecam nie tylko młodzieży!

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 4 sierpnia 2013

Szymon Chudyk - Demontaż

Tytuł: Demontaż
Autor: Szymon Chudyk
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://zaczytani.pl/


O polskich autorach mówi się wiele. Niektórzy z nas nie chcą czytać ich książek, bo nudne, bo warsztat pisarski jest niedopracowany, bo ogólnie nie jest dobrze. Ja jednak lubię sięgać po naszych autorów, dowodem czego jest lektura powieści Szymona Chudyka "Demontaż". Czym jest tytułowy demontaż i czy powieść jest rzeczywiście obiecywanym thrillerem?

Sem jest szczęśliwym mężem pięknej Anny i ojcem nad wyraz inteligentnej i sympatycznej Talii. Ich życie jest idealne, tworzą wspaniałą rodzinę. Wszystko zmienia się w chwili, gdy do ich domu przychodzi policja, która chce ich zawieźć na komisariat w celu przesłuchania świadków. Talia z Anną wsiadają do jednego samochodu, Sem do drugiego i od tego momentu zaczyna się ich koszmar. Okazuje się, że zostali wciągnięci w eksperyment Hellerta, szalonego lekarza. Na czym polega? Hellert daje Semowi wybór: jeśli zgodzi się na zamordowanie córki i żony puści go wolno. Jeśli nie, będzie bez znieczulenia pozbawiał go kończyn. Jak zachowa się główny bohater? Co będzie dla niego ważniejsze? Własne zdrowie, czy życie ukochanych osób? Jak poradzi sobie po zakończonym eksperymencie?

Tytułowy demontaż to nie tylko zniszczenie fizycznie jakie oferował Semowi Hellert. Bardziej dotkliwy jest demontaż psychiczny - najpierw dawanie nadziei, później jej odbieranie, trzymanie w ciągłej niepewności, wreszcie, już na krańcu wytrzymałości psychicznej "pacjenta", dawanie kolejnej iskierki nadziei. 

"Demontaż" objętościowo wynosi niewiele ponad 400 stron, ale czyta się ją długo. Niektóre momenty wciągają bardzo, bardzo mocno, inne to po prostu dłużyzny. Znacznie ciekawiej by było wydłużyć wątek Sema i Hellerta podczas początków eksperymentu, a skrócić sytuacje podczas pobytu w więzieniu. Dodatkowo, w gąszczu wątków łatwo jest się pogubić i czasami musiałam dłuższą chwilę analizować tekst, aby dowiedzieć się, o co tak naprawdę chodzi.

Na zdecydowany plus powieści jest dosyć rozbudowany opis przeżyć i kwestie psychologiczne związane z Semem. Szymon Chudyk bardzo dobrze i szczegółowo przedstawił postać tego bohatera, czyniąc jego cierpienie i to, co odczuwa czymś niesamowicie oczywistym. 

"Demontaż" Waszego życia nie zmieni. Może nie zachwycicie się lekturą, bo miejscami są dłużyzny, przez które ciężko przebrnąć. Z drugiej strony, moim zdaniem debiut pana Chudyka jest udany, fajny pomysł może nie został dopracowany idealnie, ale i tak będę wypatrywać tego nazwiska w zapowiedziach :)

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

sobota, 3 sierpnia 2013

Mira Suchodolska, Krzysztof Ziemiec - Wszystko jest po coś

Tytuł: Wszystko jest po coś
Autor: Mira Suchodolska, Krzysztof Ziemiec
Liczba stron: 149
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/
 Krzysztofa Ziemca fanom przeróżnych programów informacyjnych nie trzeba raczej przedstawiać. Przynajmniej raz większość z Was go widziała, gdy opowiadał o tym co dobre i złe w naszym kraju i poza jego granicami, jakie wydarzenia były danego dnia najważniejsze. W 2008 roku w jego życiu nastąpił poważny wypadek - wskutek pożaru miał uszkodzone 40% ciała. Teraz wyszedł z ciężkiej choroby, opuściły go złe myśli i chce pokazać ludziom takim jak on, że jest szansa na wyzdrowienie, że wystarczy walczyć.

Wywiad z panem Krzysztofem poprowadziła Mira Suchodolska. Nie wiem czemu, ale styl dziennikarski tej pani bardzo nie przypadł mi do gustu. Całość uratował Ziemiec, który z nieudawaną skromnością odpowiadał na jej kolejne pytania, w których podchodziła do swojego rozmówcy i jego przekonań tak jakoś sceptycznie.

"Wszystko jest po coś" jest pozycją króciutką, ale niesamowicie mnie ta książka wzruszyła. Daje czytelnikowi pewien rodzaj wsparcia, otuchy, pokazuje, że wszystko jest możliwe, a ludzie telewizji to nie bezduszne istoty, ale prawdziwi przyjaciele, którzy w tarapatach wyciągną pomocną rekę, pomogą nie tylko materialnie, ale również dostarczą ogromną dawkę wsparcia duchowego, które często jest droższe od pieniędzy.

"Wszystko jest po coś" to nie tylko opowieść o zmaganiu się z życiem po ciężkim poparzeniu. Czytelnik ma również wgląd w prywatne życie Ziemca, w jego pochodzenie czy też sposób wychowania i budowania relacji z trójką dzieci.

Czy polecam? Bez wątpienia. Ta lektura pokazuje człowiekowi, że ze wszystkiego można wyjść, pokonać najgorsze przeciwności, ale trzeba o to walczyć, mimo bólu i cierpienia. Cena okładkowa to tylko 14,90 zł, moim zdaniem warto znaleźć gdzieś tę pozycję i móc wrócić w każdej chwili do jej naprawdę prawdziwej i poruszającej treści. 

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 2 sierpnia 2013

Liebster Blog

Hej, dzisiaj pobawimy się i odpowiem na kilka pytań, które zadały mi blogerki w ramach Liebster Blog Award :)

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”