Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae res. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2017

Mateusz Bajas - Dwie świątynie

Tytuł: Dwie światynie
Autor: Mateusz Bajas
Liczba stron: 307
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Dwa lata temu, 10 kwietnia 2015 roku, o godzinie 19.07 wysiadłam z pociągu na dworcu Łódź Kaliska. Było to moje pierwsze spotkanie z miastem, które przyjmuje przeróżne oblicza. Wtedy jeszcze nie podejrzewałam, że stanie mi się tak bliskie i mimo konieczności kilkugodzinnej podróży będę go tak często odwiedzać. Pokochałam te miasto i z tym większą przyjemnością sięgnęłam po debiutancką powieść łodzianina, Mateusza Bajasa. 

Piotrek i Marcin, główni bohaterowie tej powieści zderzają się przypadkiem na ulicy. Pierwszy jest młodym chłopakiem, dorywczo pracującym aby wspomóc rodziców, ale jego największą pasją jest hip - hop, Marcin zaś jest świetnie wykształcony, bardzo ambitny, ma świetny pomysł na biznes, który może mu przynieść miliony. Od momentu spotkania ich droga wygląda bardzo podobnie. Piotrek wygrywa nieformalne mistrzostwa Łodzi, zdobywa nowe znajomości, zaprzyjaźnia się z Mińskim, który zaprasza go do wspólnego tworzenia. Razem zaczynają koncertować, zdobywać popularność, a pasja Piotrka w końcu przynosi mu realne zarobki. W drodze na szczyt towarzyszy mu Anka, która wiernie wspiera chłopaka w rozwijającej się karierze.

Marcin natomiast podejmuje współpracę z firmą Wanergy, zdobywa kolejne rynki lokalne, wszystko idzie wręcz idealnie, jego pomysł na biznes okazuje się strzałem w 10. Spotkanie z piękną Julią tylko potęguje jego szczęście. Zaczyna współpracę ze Skoniecznym, który razem z nim rozkręca firmę, która przynosi coraz większe zyski. Zarówni Piotrek, jak i Marcin dochodzą jednak do takiego punktu, w których ich życie ogromnie się zmienia i tylko od nich zależy, jak nim dalej pokierują.

Łódź w powieści nie jest tylko tłem wydarzeń, odgrywa bardziej istotną funkcję. Jest miejscem zderzenia nie tylko dwóch bohaterów, ale także przeróżnych ludzkich historii. Niesamowita bieda sąsiaduje z przesadnym przepychem i bogactwem. Jednym brakuje kilku złotych do spełnienia małego marzenia, inni kupują drogie alkohole i zostawiają setki złotych napiwku. To tutaj bohaterowie spacerują po ulicach, chodzą do klubów i restauracji. To w Łodzi przeżywają wzloty i upadki, które ze szczytu bolą najbardziej.

Pozornie mogłoby się wydawać, że ta książka jest taka zwyczajna, nie ma w niej nic spektakularnego. Ot, zwykłe losy biznesmena i rapera. Mateusz Bajas pokazuje nam jednak drugą stronę medalu, to że każdy sukces wiąże się nie tylko ze sławą, bogactwem i spełnieniem marzeń, ale może przynosić także wiele rozczarowania i cierpienia. Czasami trzeba odbić się od dna by znaleźć swój prawdziwy życiowy cel. Bardzo ważne w powieści są też postacie drugoplanowe, które pojawiają się w życiu bohaterów kiedy najbardziej tego potrzebują. Autor podkreśla, że dobrze mieć koło siebie drugiego człowieka, przyjaciela, a tych prawdziwych trzeba doceniać. 

Naprawdę spodobał mi się ten debiut i jestem zadowolona z faktu, że autor postanowił napisać kolejną książkę, którą na pewno postaram się przeczytać. Mateusz Bajas pisze również bloga, szczerze polecam Wam lekturę jego wpisów, TEN o synu strasznie mnie poruszył. Jeżeli macie chęć poczytać coś z mądrą obserwacją życia, to książka "Dwie świątynie" jest pozycją dla Was.

Moja opinia: 8/10

Za możliwość zrecenzowania książki serdecznie dziękuję

czwartek, 5 marca 2015

Łukasz Skibiński - Trzy czwarte

Tytuł: Trzy czwarte
Autor: Łukasz Skibiński
Liczba stron: 79
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://zaczytani.pl



Marzec rozpoczęłam książką bardzo krótką, przeczytaną w ciągu kilkudziesięciu minut, ale jednocześnie przesyconą treścią i emocjami. Debiutem, który nieco mną wstrząsnął, odrobinę zaszokował i trochę zmusił do myślenia, nad przeczytanym tekstem. Poznajcie "Trzy czwarte" autorstwa Łukasza Skibińskiego.


Główny bohater jest wychowany w rodzinie, rządzonej przez wiele lat niepodzielnie przez ojca - stolarza. Mężczyzna nie potrafił wykrzesać z siebie odrobiny miłości, nie był w stanie okazać jej synom i żonie. Zwłaszcza na bohaterze wywarło to ogromny wpływ, jego życie zostało w jakiś sposób przez to ukształtowane. Brak wsparcia i dobrego, ojcowskiego przykładu sprawił, że pogubił się w szukaniu własnej życiowej drogi. Próbuje odnaleźć swoją drogę w klasztorze, ale czeka go tam ogromne rozczarowanie i niezrozumienie. Nieuchronnie stacza się w stronę autodestrukcji i zniszczenia swojego młodego istnienia. 



Bardzo rzuciło mi się w oczy to, że autor nie przywiązał dużej wagi do imion, do nazwisk, do miejsc. Sam bohater dopiero w trakcie otrzymuje imię Rilian, inspirowane "Opowieściami z Narnii". Ważne są tu jedynie wydarzenia i emocje im towarzyszące. Prawie każdy rozdział rozpoczyna się cytatem, którego treść nawiązuje i zapowiada to, co za chwilę wydarzy się w tekście. Sny przeplatają się z jawą, a metafory czają się właściwie na każdej stronie.

Z racji, że jak dowiadujemy się z okładki, jest to literatura zaliczana do wspomnień, dostajemy nieco chaotyczny tekst. Jest napisany trochę tak, jakby autor nagle doznał olśnienia, wymyślił fabułę i usiadł do pisania. Brakowało mi nieco tych przejść pomiędzy kolejnymi rozdziałami, które bardziej scalałyby cały tekst. 

Jest to właściwie mój jedyny zarzut, bo ogólnie historia napisana przez Łukasza Skibińskiego wciąga. Gdy zaczęłam czytać w autobusie to nie odłożyłam, dopóki nie skończyłam i ciężko mi było rozpocząć kolejną lekturę, bez wracania myślami do książki "Trzy czwarte". Rewelacyjny prolog, świetne dwa epilogi, naprawdę dobry środek - tę książkę warto poznać.

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki 


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 9 listopada 2014

Nina Reichter - Ostatnia spowiedź III

Tytuł: Ostatnia spowiedź III
Autor: Nina Reichter
Liczba stron: 370
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Mija blisko 2 lata, odkąd po raz pierwszy spotkałam się z twórczością Niny Reichter. Zaintrygował mnie fakt, że powstała książka, która mimo, że jest fikcją literacką, to główni bohaterowie są wzorowani na popularnym zespole Tokio Hotel. Wzbudziło to mnóstwo komentarzy, że autorka powinna to wyraźniej zaznaczyć, czytelnicy pisali, że gdyby wiedzieli o sytuacji, nie przeczytaliby tej książki. Po cichu zazdrościłam tym, którzy już od kilku lat podglądali co dzieje się u braci - Bradina i Toma, gdyż ta historia powstawała na blogu autorki. W środę listonosz przyniósł do mnie książkę, no i się zaczęło...

Brade i Ally wreszcie są szczęśliwi. Planują wspólną przyszłość, myślą o dziecku. Świat fotografii stoi przed dziewczyną otworem, jej ukochany opuszcza ją jednak na kilkutygodniowe trasy koncertowe. Oboje bardzo tęsknią, zwłaszcza że wciąż nie mogą oficjalnie się ujawnić. Kilka dramatycznych wydarzeń i nieporozumień sprawia, że para rozstaje się w gniewie. Do akcji wkracza Tom, któremu przypadkowe spotkanie z Ally daje nadzieję na polepszenie ich relacji. Autorka lawiruje tu na granicy typowego trójkąta miłosnego, ale wyszła z niego obronną ręką. 

Bardzo podobała mi się relacja, która została tutaj przedstawiona. Bracia może i się nie lubią, kłócą się, ale bardzo mocno kochają. Walka o Ally nie przesłania im braterskiej miłości i lojalności. Bohaterka jest przedstawiona jako zagubiona dziewczyna, której los rzuca kłody pod nogi. Na szczęście ma ludzi, którzy ją naprawdę kochają i wspierają w każdym momencie, zwłaszcza jest to świetnie pokazane na ostatnich stronach. Niestety, nie wszyscy kibicują związkowi Ally i Bradina i chcą za wszelką cenę zniszczyć ich miłość. 

Jeżeli miałabym Wam napisać o czym jest ta książka, to zdecydowanie o cenie, jaką się płaci za sławę. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, jakie zapisy w kontraktach mają gwiazdy, czego muszą się wyrzekać. O miłości, przebaczaniu, przyjaźni i zdradzie. O szczęściu i cierpieniu. 

Autorka po raz kolejny postawiła na świetne podkłady muzyczne. Tę książkę po prostu trzeba czytać z włączonym komputerem czy telefonem, aby od razu odsłuchiwać je na Youtube. Poruszające utwory dodają dramaturgii rozgrywającym się wydarzeniom. Ta książka, w przeciwieństwie do swoich poprzedniczek najczęściej wzbudza w czytelniku współczucie, wywołuje smutek spowodowany problemami bohaterów.

Muszę Wam się przyznać, że zrobiłam 2 głupoty. Po pierwsze, czytałam recenzję, w której był kluczowy dla fabuły spoiler, po drugie, podczas sprawdzania ilości stron zerknęłam na tekst na ostatniej stronie. Trochę osłabiło to efekt szoku, jaki pewnie mieli inni czytelnicy, gdy autorka odkrywała swoje ostatnie karty. 

Mimo, że częściowo wiedziałam co się wydarzy, to ta książka była dla mnie naprawdę dobrą lekturą, po której chyba ciężko mi się będzie pozbierać. W czwartek, kiedy byłam już w połowie książki po prostu nie chciałam jej kończyć. Nie chciałam żegnać się z bohaterami, chociaż byłam ciekawa zakończenia tej historii. W tym momencie naprawdę żałuję, że to już koniec. 

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 4 czerwca 2014

Przemysław Paruszewski - Trzy litery

Tytuł: Trzy litery
Autor: Przemysław Paruszewski
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Dzisiaj będzie kilka słów o książce, której przeczytania akurat w tym momencie swojego życia bardzo żałuję, albo mówiąc inaczej, do której będę musiała wrócić, aby lepiej zrozumieć treść i myśli bohatera. Dlaczego? Otóż, spora część tekstu odnosi się do książki Doroty Masłowskiej "Wojna polsko - ruska pod flagą biało - czerwoną", której to pozycji nie znam. 

Główny bohater postanawia zmierzyć się z twórczością Masłowskiej i próbuje przeanalizować postacie i wydarzenia. Ukazuje zmagania z lekturą, mnóstwo niejasności, jakie rzucają mu się w oczy. Równolegle opisana jest praca Krzysztofa jako pielęgniarza zajmującego się chorymi i uzależnionymi. Na jego oddział trafiają różne przypadki, starsi i młodzi, kobiety i mężczyźni. Nieoczekiwanie w ręce bohatera wpadają wiersze pacjenta z innego oddziału, a Krzysztof po ich przeczytaniu chce koniecznie porozmawiać z ich autorem i zrozumieć sens jego utworów.

Okładka uderza swoją prostotą. Biel, przełamana czarnymi znakami. Zdecydowana odmiana od wszelkich pstrokacizn i krzykliwych opraw. Tutaj ważna jest treść, która momentami jest przerażająca, która porusza tematy bardzo trudne, często unikane przez społeczeństwo.

Autor pokazuje nam świat z perspektywy osoby, która zajmuje się osobami uzależnionymi od alkoholu czy narkotyków. Ich agresję, problemy psychiczne, strach przed normalnością, przed powrotem do życia. Czy będzie do czego, do kogo wracać? Czy najbliżsi zaakceptują chorego?

Dobrym wątkiem była też analiza książki Doroty Masłowskiej i rozważania bohatera, jak to jest z wszystkimi głośnymi i nagradzanymi książkami. Czy naprawdę każdy powinien sięgać po lekturę, tylko dlatego, że otrzymała nagrodę literacką? Czy koniecznie trzeba się zachwycać? A może jesteśmy zbyt płytcy, mamy zbyt mało wyostrzony gust, aby zwrócić uwagę na arcydzieło?

"Trzy litery" to książka, która zdecydowanie pobudza do myślenia i choćby z tego powodu warto poświęcić popołudnie na niecałe 200 stron lektury. Polecam!

Moja ocena: 7,5/10
Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 12 maja 2014

Beata Golembiowska - Żółta sukienka

Tytuł: Żółta sukienka
Autor: Beata Golembiowska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 160
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Żółta sukienka" Beaty Golembiowskiej to jedna z takich książek, których nie lubię. Przeczytałam ją już blisko 3 tygodnie temu, ale nadal siedzi mi gdzieś w głowie i nie daje o sobie zapomnieć, a przynajmniej poukładać wrażenia. 

Anna jest Polką mieszkającą w Kanadzie. Kobieta samotnie wychowuje dorastającą córkę. Życie zawodowe wyjątkowo się jej nie układa, często jest zmuszona do szukania pracy. Także pod względem towarzyskim Anna ma problemy w zaaklimatyzowaniu się w nowym środowisku, jest nieufna wobec ludzi. Pewnego dnia podejmuje pracę u niepełnosprawnego mężczyzny - Paula. Mężczyzna dostrzega w Annie kogoś więcej niż sprzątaczkę, daje jej poczucie bezpieczeństwa. Nieoczekiwanie kobieta musi wyjechać do ojczyzny, a Paulowi zostawia swoje teksty, w których jest wyjaśniona jej tajemnica: jako kilkulatka została zgwałcona.

Autorka opisuje niezwykle traumatyczne przeżycia małego dziecka. Kilkuletnia Ania nie spodziewała się, że wyjątkowa niedziela, kiedy miała na sobie podarowaną przez babcię żółtą sukienkę stanie się koszmarem na całe życie. Nie miała oparcia w rodzicach, zwłaszcza matka dewotka nie byłaby w stanie jej pocieszyć, dać jej poczucia bezpieczeństwa. Ojciec, wiecznie spychany na bok przez żonę również nie był odpowiednią osobą do zwierzenia się dziewczynki. Dopiero miłość Paula może dać jej ukojenie, może pozwolić jej pożegnać się raz na zawsze z przeszłością. Tylko czy kobieta będzie potrafiła skorzystać z tej szansy?

Książka, mimo że niezwykle krótka to zawiera naprawdę poruszającą historię. Niejednokrotnie coś mnie ściskało w gardle, czułam autentyczny szok czytając jak bohaterka bała się przez całe swoje życie. Przy okazji autorka stworzyła perfekcyjny portret psychologiczny ofiary. Zdecydowanie warto przeczytać!

Moja ocena: 8,5/10

Za książkę do recenzji dziękuję autorce i wydawnictwu Novae Res.

niedziela, 2 marca 2014

Maciej Lepianka - Abel, brat mój

Tytuł: Abel, brat mój
Autor: Maciej Lepianka
Liczba stron: 198
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://zaczytani.pl


Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o książce, która wywołała w mojej głowie zamieszanie i mętlik. Mowa o najnowszej pozycji Macieja Lepianki - "Abel, brat mój". 

Narratorem wszystkich wydarzeń jest Joachim - starszy syn w rodzinie Kamieniów. Chłopak, obarczony pracą i naznaczony na następcę gospodarza wykazuje wyraźny brak chęci do kontynuowania prowadzenia gospodarstwa. Patrząc na chorą matkę wymyśla jego zdaniem genialny pomysł - postanawia symulować bóle kręgosłupa. Przyjmowane leki i udawana choroba sprawiają, że bohater rzeczywiście ma problemy ze wstaniem z łóżka, staje się coraz bardziej otyły, nieufny i zamknięty w sobie. Jego przeciwieństwem staje się Hubert, który godzi pracę w gospodarstwie z nauką. Młodszy Kamień jest oczkiem w głowie rodziców, ich jedyną dumą i nadzieją. Z czasem gromadzi coraz to większy kapitał i namawia rodziców do nowych inwestycji. 

Joachim, już od małego pałał do swojego młodszego brata nienawiścią i obiecywał, że go zabije. Hubert robił wszystko to, co nie udało się Joachimowi. Znacznie łatwiej było mu przekonać ojca do użyteczności telewizora czy pralki. Idealny brat bardzo przeszkadzał Joachimowi, aż do wydarzenia, które całkowicie odmieniło losy bohaterów książki. Jakiego? Tego nie zdradzę, o tym dowiecie się z lektury. 

Historia jest skonstruowana w taki sposób, że koniec powieści jest jednocześnie jej początkiem. Joachim, wraz z kilkoma sąsiadami idzie na pogrzeb ojca. Dla otyłego mężczyzny jest to żmudna, powolna droga, więc jest to doskonały moment do wspomnienia wydarzeń sprzed lat. 

Ta książka, chociaż jest trudna, to zdecydowanie warta przeczytania. Jestem ogromnie ciekawa, jak dalej rozwinie się twórczość pana Macieja, bo moim zdaniem poszedł w fajnym, oryginalnym kierunku i oby kolejne jego powieści również były takie udane. 

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 22 grudnia 2013

Magdalena Kempna - Przebudzenia doktora Sorena

Tytuł: Przebudzenia doktora Sorena
Autor: Magdalena Kempna
Liczba stron: 337
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Po powieści, która zajęła I miejsce w konkursie na "Literacki Debiut Roku" zazwyczaj spodziewamy się, że będzie naprawdę świetna, przyprze nas do muru, wciśnie w fotel i będzie ogólnie na duuuużym plusie. Moje myśli były bardzo optymistyczne, gdy sięgałam po zwycięzcę II edycji wspomnianego konkursu, czyli "Przebudzenia doktora Sorena".

W Nort zbliża się Święto Zimowego Przesilenia. Jest to dzień ważny dla Nortańczyków także z innego powodu: przypada rocznica śmierci króla Glibannena, przez jednych kochanego, przez większość jednak znienawidzonego. Istnieją obawy, że garstka ludzi może zwrócić się przeciwko aktualnie panującemu królowi, Linnamenowi, który zanim objął tron po bracie rozwiązywał zagadki kryminalne. Na jego dworze, podczas porządkowania akt medycznych, powstaje właśnie taka zagadka dotycząca tajemniczej śmierci matki Linnamena i Glibannena. Jakby tego było mało, znika mistrz ceremonii, a w pałacu pojawia się wilkołak...

Tytułowy doktor Soren jest półwampirem. Część z Was wie, że za wszelkimi wampirami i innymi stworkami niezbyt przepadam, wolę bardziej realne lub ewentualnie obdarzone supermocami postacie, niż te wpijające się w żyły niewinnych ofiar. Ten wampir jest jednak inny. Jego niezwykłość nie jest podkreślana na każdym kroku. Nie poluje na krew. Wątek jego upodobań kulinarnych jest zepchnięty gdzieś na 10 plan, nie jest kalką i za to tę książkę polubiłam. Połączenie motywów fantastycznych z kryminałem i odkrywaniem tajemnic to dla mnie temat na świetną powieść :)

Motywem, którym autorka mnie absolutnie "kupiła" był ten z kieliszkiem i "sztafetą". Wszystko było tak po mistrzowsku i perfekcyjnie dograne, że z naprawdę żywym zainteresowaniem śledziłam pilnie, co będzie się działo i wręcz czułam się naoczną obserwatorką wydarzeń. 

Podsumowując, książka jest dobrym debiutem Magdaleny Kempny i z zaciekawieniem będę wypatrywać jej kolejnej książki, mam nadzieję, że również będzie to kompilacja kilku gatunków zgrabnie połączonych w jedną historię.

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 18 grudnia 2013

Adrian Kuszpit - Morderca z Whitechapel

Tytuł: Morderca z Whitechapel
Autor: Adrian Kuszpit
Liczba stron: 264
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Morderca z Whitechapel" to kryminał osadzony w Anglii. Nie jest to jednak współczesność, gdzie śledczy posługują się wyspecjalizowanym sprzętem, szybkimi samochodami i mogą kontaktować się za pomocą telefonów komórkowych. Adrian Kuszpit postanowił nas przenieść do XIX - wiecznej Anglii i przedstawić nam zagadkę morderstw.

Dzielnicą Whitechapel wstrząsa szokująca wiadomość: zostało popełnione brutalne zabójstwo. Sprawa przyciąga ciekawość Adama Kłosowskiego, Polaka na emigracji. Wypytuje o szczegóły kolegę z pracy i rodaka, Piotra Koniecpolskiego, którego dobrym znajomym jest dziennikarz londyńskiej gazety. Nieoczekiwanie Piotr zostaje przesłuchany przez policję, a następnego dnia Adam zostaje aresztowany. Jest przekonany, że kolega go wrobił w całą sprawę. Mężczyzna chce za wszelką cenę udowodnić swoją niewinność, gdyż w domu zostawił rodzinę - żonę Paulinę i dwóch małych synów, którzy przez jego aresztowanie mają problemy finansowe. Funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo, ale głównym podejrzanym nadal jest Adam. Gdy wychodzi z więzienia zostaje brutalnie zamordowana kolejna osoba... 

Fabuła książki opiera się na udowadnianiu przez Adama, że jest niewinny i szukanie przez niego mordercy na własną rękę. Jego żona, podczas pobytu Polaka w więzieniu próbuje mu pomóc przez kontakt z dziennikarzem i policją. Jest tu mimochodem wprowadzony wątek bariery językowej, która wielokrotnie utrudniała obojgu porozumiewanie się w obcym kraju. 

Wszystko jest dobrze, ale mam jedno "ale". Trochę zabrakło iskry, czegoś co by mnie wciągnęło w książkę i nie dało się oderwać. Nie czułam ogromnego napięcia, jakie powinno mi towarzyszyć podczas czytania kryminału z elementami thrillera. Akcja była trochę za mało dynamiczna i momentami po prostu nudziła. A szkoda, bo fabuła została skonstruowana naprawdę dobrze. 

Podsumowując: Miłośnicy kryminałów, którzy niejedno już czytali, z wielkimi mistrzami gatunku na czele mogą poczuć się zawiedzeni, bo debiutowi Adriana Kuszpita daleko do czołówki. Mam cichą nadzieję, że kolejne kryminały autora będą na znacznie lepszym poziomie, bo zadatki na to jak najbardziej są widoczne.

Moja ocena: 6,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 4 listopada 2013

Edward Łysiak - Kresowa opowieść. Julia

Tytuł: Kresowa opowieść. Julia
Autor: Edward Łysiak
Liczba stron: 417
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/




Niedawno prezentowałam Wam na blogu pierwszą część Kresowej opowieści. Spodobała mi się tak bardzo, że niezwłocznie postanowiłam przeczytać jej kontynuację i poznać tragiczne losy bohaterów. 

Akcja powieści rozpoczyna się już po wojnie, kiedy Julia dostaje zawiadomienie, że Michał został skazany na śmierć. Kobieta stara się żyć normalnie, ale nie da się zapomnieć o przeszłości. Po kilku latach jej mąż nieoczekiwanie wraca, ale dawne uczucie już wygasło i oboje nie potrafią tego naprawić. Ponad 10 lat później Julia postanawia wyjechać do sanatorium, gdzie spotyka swoją dawną miłość, a Michał odwiedza miejsca, w których przebywał podczas służby dla NKWD. Dla małżeństwa jest to czas, w którym rozliczają się z przeszłością. Edward Łysiak nagle przyśpiesza i przenosi nas do schyłku XX wieku. W mieszkaniu Michała Jakubowskiego zostaje zamordowany człowiek. Siostra Michała rozpoznaje go jako brata i śledztwo zostaje zawieszone z braku podejrzanego. W 2010 roku śledczy: Ewa i Andrzej otrzymują wiadomość, która nimi wstrząsa i wznawia całą sprawę. Policjanci próbują dotrzeć do tego, dlaczego Jakubowski musiał zginąć i kto jest za to odpowiedzialny.

Autor zastosował w drugiej części swojej opowieści ciekawy zabieg, polegający na odkrywaniu tajemnicy dzięki pierwszemu tomowi. Policjanci, a także inne osoby otrzymują od Edwarda Łysiaka (który umieścił siebie jako jedną z postaci) egzemplarze "Michała" i ma im to pomóc w odkryciu co tak naprawdę wydarzyło się kilkadziesiąt lat wcześniej.

Edward Łysiak postawił na wątek kryminalny, nie zapominając jednocześnie o historii i dawnych bohaterach. Poznajemy ich losy, które nie były zakończone happy endem. Wszystko było świetnie dograne, logiczne, ale mam jedno zastrzeżenie: wątek Ewy i Andrzeja był nieco zbyt płasko przedstawiony. Niby jest dobrze, zaczyna się między nimi coś dziać, ale dialogi między tymi bohaterami leżą i kwiczą, aż bije z nich brak naturalności. Autor jest mistrzem jeśli chodzi o opisywanie trudnych historii miłosnych sprzed lat, ale ta, którą uwspółcześnił po prostu mnie odrzuciła. Na szczęście nie zdominowała ona reszty akcji, więc mogę to przeboleć.

Zakończenie wyjaśnia nam wszystkie zagadki, więc nie możemy liczyć na tom 3. Te dwa mogę jednak z całą szczerością polecić, mimo kilku słabszych fragmentów. "Kresowa opowieść" jest dla wszystkich tych, którzy chcą poznać trudną historię i dramatyczne przeżycia doprawione szczyptą kryminału. Polecam.

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 30 października 2013

Edward Łysiak - Kresowa opowieść. Michał

Tytuł: Kresowa opowieść. Michał
Autor: Edward Łysiak 
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/


Okładka książki Edwarda Łysiaka sugeruje coś lekkiego, o miłej fabule. Po zagłębieniu się w lekturę zmieniłam zdanie, które powoli kształtowało się po rzucie oka na oprawę. W rzeczywistości jest to opowieść o okrucieństwie, cierpieniu i terrorze. 

Bohaterami "Kresowej opowieści" jest grupa znajomych mieszanych narodowości. Z Polakami mieszają się Ukraińcy i Żydzi. Początkowo odmienności nie przeszkadzają przyjaźnić się trzem Ukraińcom, braciom Polakom i Żydowi, Izaakowi. Wojna przekreśla wszystkie więzy i nagle dawni koledzy stają przeciwko sobie. Obserwujemy jak radzą sobie z brutalną dorosłością, a także chwile, w których zaznają choćby odrobinę radości. Niestety, wkrótce Polak Michał Jakubowski trafia pod dowództwo Izaaka i razem działają w NKWD. Izaak ma nadzieję że Michał nie wróci z kolejnej akcji, gdyż zakochuje się w jego żonie, Julii. Kobieta, wraz z małą córeczką musi dzielnie znosić samotność i odpychać natrętów. Tymczasem Michał zostaje ranny i trafia pod opiekę młodziutkiej sanitariuszki...

Bardzo ciężko czytało mi się tę książkę, przez niektóre sceny musiałam się zmuszać aby przebrnąć. Ogrom zła, jaki prezentowali bohaterowie nie mógł mi się pomieścić w głowie, że ktoś może być dla drugiego człowieka potworem tylko dlatego, że jest innej narodowości. Akcja działała na mnie strasznie przygnębiająco i ciągle rozmyślałam o tym, jakie mam szczęście, że urodziłam się w latach 90., a nie w latach 20. XX wieku, w wolnym kraju, który nie jest nękany zbrojnymi napaściami. W którym nie muszę wydawać sąsiadów, aby zyskać kilka dodatkowych chwil życia, ocalić rodzinę, albo skrócić mękę podczas tortur. 

"Kresowa opowieść" jest pozycją dla czytelników, którzy fascynują się obszarem Kresów z przełomu lat 30. i 40. Porusza i wstrząsa, zmusza do refleksji, przedstawia tragiczne historie rodzin, mieszanych małżeństw i przyjaźni, którą zniszczyły podziały. Warto przeczytać.

Książka ma również swoją kontynuację - "Kresowa opowieść. Julia", którą niedługo postaram się zrecenzować.

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

czwartek, 5 września 2013

Nina Reichter - Ostatnia spowiedź II

Tytuł: Ostatnia spowiedź II
Autor: Nina Reichter
Liczba stron: 345
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



Był grudniowy poranek 2012 roku. Kurier przywiózł niedużą przesyłkę, z podobno typowo młodzieżową książką. Była to "Ostatnia spowiedź", czyli piękna historia o miłości. Dla przypomnienia, moja recenzja. Teraz nadeszła pora na zapoznanie się z kontynuacją i muszę przyznać, że niecierpliwie czekałam na premierę. Nie mogłam się doczekać, kiedy ponownie spotkam się z Bradinem, Ally i Tomem, zwłaszcza po dramatycznym zakończeniu pierwszego tomu.

Bradin, tuż po postrzeleniu przez psychofankę jest w ciężkim stanie. Jest przekonany, że Ally i Tom są razem i ciągle mydlili mu oczy. Wskutek długich rozmów i ogromnych pokładów miłości, jaką darzy Ally postanawia spróbować jej ponownie zaufać. Para przeżywa wzloty i upadki, kłótnie i cudowne chwile. Ich miłość jest tak silna, że przezwycięża wszystko. Ale czy uda się im wygrać walkę z osobami, które chcą zniszczyć ich szczęście? Czy Ally poradzi sobie ze swoją przeszłością, rodziną i popularnością Bradina? Czy on będzie potrafił powstrzymać zazdrość o innych mężczyzn, z własnym bratem na czele?

Obydwa tomy "Ostatniej spowiedzi" znacznie się od siebie różnią. O ile wcześniej relacje łączące bohaterów były czysto psychiczne, teraz pożądanie bierze górę i muszę się chyba przyczepić, że zdecydowanie brakuje mi wcześniejszych niedopowiedzeń, tego jak oboje musieli się hamować przed wybuchem emocji. Wyczuwało się tę cienką granicę napięcia i to chyba było bardziej wymowne niż sceny seksu. Na plus (a nawet ogromny plus) trzeba zaliczyć fakt, że autorka wprowadziła nowych bohaterów, a tych starych nieco rozbudowała. Tom to już nie cwaniak o twardym sercu, który nastawia się na przelotne związki. Gabi - makijażystka staje się naprawdę dobrym duchem i podporą dla bohaterów. Violet, czyli była dziewczyna Bradina oraz Bastian - przyjaciel chłopaków to bohaterowie, którzy mają niejedno oblicze. Będę wyglądać kontynuacji ich losów w kolejnej części, zwłaszcza że kilka wątków nie doczekało się zakończenia.

Ally i Bradin bardzo wydorośleli. Zaczynają myśleć o przyszłości, o tym, jak pogodzić ich uczucie z przeciwnościami ze strony rodziców Ally i zobowiązań Czarnego. Dzięki tym wątpliwościom mamy okazję trochę wkraść się w wielki świat wywiadów, koncertów i prób, zrozumieć gwiazdy, które zmagają się z popularnością. Trochę możemy nawet współczuć tym naszym młodym, bo życie rzuca im kłody pod nogi i nie wiemy, czy uda się pokonać wszelkie trudności. 

Jak można było się spodziewać, pani Reichter znowu postanowiła uraczyć nas garścią pięknych, naprawdę pięknych słów, które wyrażają te najpiękniejsze z uczuć - miłość.  No i soundtrack, którego co prawda nie słuchałam podczas czytania, ale podczas pisania odtwarzałam kolejne piosenki. Kilka z nich od razu powędrowało do mojej playlisty, inne znam i uwielbiam od dawna :). Są świetnie dobrane do historii, która rozgrywa się na kolejnych stronach. 

Po raz kolejny dostaliśmy świetną opowieść o miłości, która jest po prostu piękna. Wymarzona i idealna. Wręcz nieprawdopodobna. A jednak, historia Ally i Bradina jest opisana w taki sposób, że mimo wszystko jest realistyczna. Skłamałabym mówiąc, że nie porusza, bo niektóre sceny ruszą nawet twarde serducha. Znowu Wam polecam, bo jest w niej coś po prostu pięknego. Co nie pozwala zapomnieć o bohaterach. Co każe odliczać dni do kolejnej części i zakończenia losów bohaterów. Coś, co każe postawić ją na półce z ulubionymi i szczerze ją wszystkim polecić. Mnie totalnie pochłonęła i mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu :).

„Pytasz mnie, jak stworzyć miłość tak piękną i niedoścignioną, by echa jej słów odbijały się po stokroć, ożywając w umysłach raz po raz od nowa. Pytasz, jak dobierać zdania, by dźwięki melodii nigdy nie ustały, a gwarny szum braw był tak samo wyraźny jak krople kapiących łez, które słyszałeś tylko w swojej głowie. Pytasz mnie, nie dostrzegając, że setki zdań i tysiące słów kiedyś obrócą się w nicość i pozostawią po sobie jedynie blady ślad istnienia. To nie finezja słów i kolejność zdań będą tym, co zapamiętałeś. To jedynie zarys obrazu sprzed Twoich oczu stworzy wspomnienie, którego nigdy nie stracisz.”

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki 
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 4 sierpnia 2013

Szymon Chudyk - Demontaż

Tytuł: Demontaż
Autor: Szymon Chudyk
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Novae Res
Źródło okładki: http://zaczytani.pl/


O polskich autorach mówi się wiele. Niektórzy z nas nie chcą czytać ich książek, bo nudne, bo warsztat pisarski jest niedopracowany, bo ogólnie nie jest dobrze. Ja jednak lubię sięgać po naszych autorów, dowodem czego jest lektura powieści Szymona Chudyka "Demontaż". Czym jest tytułowy demontaż i czy powieść jest rzeczywiście obiecywanym thrillerem?

Sem jest szczęśliwym mężem pięknej Anny i ojcem nad wyraz inteligentnej i sympatycznej Talii. Ich życie jest idealne, tworzą wspaniałą rodzinę. Wszystko zmienia się w chwili, gdy do ich domu przychodzi policja, która chce ich zawieźć na komisariat w celu przesłuchania świadków. Talia z Anną wsiadają do jednego samochodu, Sem do drugiego i od tego momentu zaczyna się ich koszmar. Okazuje się, że zostali wciągnięci w eksperyment Hellerta, szalonego lekarza. Na czym polega? Hellert daje Semowi wybór: jeśli zgodzi się na zamordowanie córki i żony puści go wolno. Jeśli nie, będzie bez znieczulenia pozbawiał go kończyn. Jak zachowa się główny bohater? Co będzie dla niego ważniejsze? Własne zdrowie, czy życie ukochanych osób? Jak poradzi sobie po zakończonym eksperymencie?

Tytułowy demontaż to nie tylko zniszczenie fizycznie jakie oferował Semowi Hellert. Bardziej dotkliwy jest demontaż psychiczny - najpierw dawanie nadziei, później jej odbieranie, trzymanie w ciągłej niepewności, wreszcie, już na krańcu wytrzymałości psychicznej "pacjenta", dawanie kolejnej iskierki nadziei. 

"Demontaż" objętościowo wynosi niewiele ponad 400 stron, ale czyta się ją długo. Niektóre momenty wciągają bardzo, bardzo mocno, inne to po prostu dłużyzny. Znacznie ciekawiej by było wydłużyć wątek Sema i Hellerta podczas początków eksperymentu, a skrócić sytuacje podczas pobytu w więzieniu. Dodatkowo, w gąszczu wątków łatwo jest się pogubić i czasami musiałam dłuższą chwilę analizować tekst, aby dowiedzieć się, o co tak naprawdę chodzi.

Na zdecydowany plus powieści jest dosyć rozbudowany opis przeżyć i kwestie psychologiczne związane z Semem. Szymon Chudyk bardzo dobrze i szczegółowo przedstawił postać tego bohatera, czyniąc jego cierpienie i to, co odczuwa czymś niesamowicie oczywistym. 

"Demontaż" Waszego życia nie zmieni. Może nie zachwycicie się lekturą, bo miejscami są dłużyzny, przez które ciężko przebrnąć. Z drugiej strony, moim zdaniem debiut pana Chudyka jest udany, fajny pomysł może nie został dopracowany idealnie, ale i tak będę wypatrywać tego nazwiska w zapowiedziach :)

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Agnieszka Lingas - Łoniewska - W szpilkach od Manolo

Tytuł: W szpilkach od Manolo
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 233
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/




Ostatnio musiałam wybrać spośród książek ze stosiku pozycję do czytania. Już miałam sięgać po thriller, lecz mój wzrok padł na "W szpilkach od Manolo", niepozorną książkę Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Potrzebowałam romansu, śmiechu i odprężającego poprawiacza humoru. A co dostałam?

Liliana ma 25 lat. A raczej miała tyle 10 lat temu. Pracuje w korporacji, ma swoje miejsce parkingowe (którego zaciekle broni) i niezwykle cięty język. Bardzo szybko przekonuje się o tym nowy człowiek w "fabryce", Michał Maliszewski, przystojniak jakich mało. Od razu wpada w oko głównej bohaterce, zresztą z nieukrywaną wzajemnością. O serce Michała próbuje walczyć również znienawidzona szefowa Liliany - Lejdi. Zaczyna się prawdziwa romans komediowo - kryminalny. I to naprawdę dobry!

Oj, uśmiałam się przy tej książce jak przy mało której. Cięte riposty, zabawne przemyślenia Liliany, bajkowy związek i świetnie wykreowani bohaterowie to w przypadku tej powieści recepta na sukces. Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki zaliczam do bardzo udanych. Było rewelacyjnie, aż zaczęłam żałować, że jest tak krótka. Naprawdę warto było mieć tę książkę w pamięci już od czasów pierwszej zapowiedzi na blogu autorki, że taka ma się ukazać. 

Muszę przyznać, że powieść Agnieszki Lingas - Łoniewskiej idealnie wstrzeliła się w moje zapotrzebowania, jako rozśmieszacz i czasoumilacz. Pochłonęłam tę książkę bardzo szybko, czytałam i czytałam, żeby w końcu zobaczyć, jak potoczy się historia Liliany, czy zostanie singielką, a może ułoży sobie życie z mężczyzną ze swojego otoczenia? Styl autorki jest tak niesamowicie lekki, że czyta się szybko, dobrze i z uśmiechem na twarzy. 

Powieść będzie dobrym prezentem dla mamy lub przyjaciółki, bo oprócz świetnej historii miłosnej przekonuje nas, że warto dążyć do realizacji marzeń i walczyć o miłość :)

Moja ocena: 8,5/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 5 maja 2013

Alicja Fethke - Hades na urlopie

Tytuł: Hades na urlopie
Autor: Alicja Fethke
Wydawnictwo: Novae res
Liczba stron: 408
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



Macie ochotę na lekką i przyjemną lekturę z nutką fantastyczną? Macie ochotę przenieść się w głąb Afryki i do piekielnych podziemi, w których wcale nie jest tak strasznie? :). Jeśli odpowiedź na przynajmniej jedno z tych pytań brzmiała "tak", to koniecznie sięgnijcie po powieść Alicji Fethke "Hades na urlopie".

Alicja z dnia na dzień zostaje bez pracy. Firma, w której pracowała jako księgowa została czasowo zamknięta, a kobieta musi udać się na przymusowy urlop. Wskutek kilku zbiegów okoliczności decyduje się na podróż do Afryki. Okazja jest wyjątkowa, bo ona i inni uczestnicy wycieczki będą mieli okazję uczestniczyć w wielkim święcie szczepu Marongi. Na miejscu Alicja ciągle napotyka tajemniczego mężczyznę o twarzy czarnej jak smoła, a także Napoleona, Zakonnicę, Wędrowca i Błazna. Okazuje się, że tylko ona ich widzi i początkowo podejrzewa, że może to być spowodowane halucynogennym napojem. Wkrótce wyznają Alicji, że wybierają się w podróż do piekła, do którego bardzo szybko trafia również sama główna bohaterka. Prześladujący ją wcześniej mężczyzna jest nikim innym niż sekretarzem pana podziemi i sprowadził ją do piekła, gdyż zostały jej powierzone rządy nad królestwem podziemi na czas urlopu Hadesa. Alicja wprowadza niemałą rewolucję do piekła, wielokrotnie kłóci się ze "zwidami", które swoimi sprzeczkami i dąsami doprowadzają ją do wielu nerwowych sytuacji. Oprócz podniosłych sytuacji będzie również spotkanie ze znanymi piekielnymi osobistościami oraz zwiedzanie najciekawszych miejsc i dużo śmiechu :)

Powieść podzielona jest na 4 główne części: Wstęp do piekła, Afryka, Piekło, Normalne życie. Prosty i przystępny jest nie tylko podział tekstu, ale również cała historia. Każda z postaci stworzonych przez Alicję Fethke ma własne, niepowtarzalne cechy. Bohaterowie są bardzo interesujący i barwni, nie ma miejsca na przynudzanie, bo co chwilę nas zaskakują. Kolumbijska mafia, "Zwidy", Woody Allen, Lucyfer, Persefona, Nostradamus, Cerber i Lilith to tylko niektóre postacie przewijające się przez całą książkę. Na uwagę zasługuje również metamorfoza Alicji. Poznajemy ją jako księgową, trochę zagubioną i z kilkoma kompleksami, a na kartach powieści rodzi się pewna siebie, odważna i stanowcza władczyni podziemi. 

Przez cały czas jest fajnie, zabawnie, lekko. Jest oczywiście kilka delikatnych dłużyzn, ale plusy zdecydowanie przeważają kilka minusików. Jeśli szukacie dobrej lektury na wakacje, na wygrzewanie się na słoneczku, to "Hades na urlopie" jest jedną z odpowiednich pozycji na relaks. Ta powieść dała mi dużą dawkę rozrywki i myślę, że większość z Was odbierze ją w bardzo podobny sposób :)).

Moja ocena: 8/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

Powieść przeczytałam w ramach wyzwania








piątek, 3 maja 2013

Renata Warchoł - Profesor i pierwsza tajemnica zakonu

Tytuł: Profesor i pierwsza tajemnica zakonu
Autor: Renata Warchoł
Wydawnictwo: Novae res
Liczba stron: 296
Źródło okładki: http://zaczytani.pl/



Już niedługo wakacje. Część z nas porzuci ambitniejszą literaturę na rzecz lekkich czytadełek, które umilą wygrzewanie się na słoneczku. Właśnie taką książkę, zwłaszcza młodszym czytelnikom mojego bloga chciałabym przedstawić.

Julka, Maks, Igor i Anka - narratorka to czwórka czternastolatków rozpoczynających naukę w krakowskim gimnazjum. Początkowo rozgrywa się między nimi wojna płci, ale szybko znajdują nić porozumienia, zwłaszcza gdy przychodzi im grać w jednej drużynie w związku z tajemnicą nauczyciela historii i grożącym mu niebezpieczeństwem. Poza tym pozostaje sprawa zapisków hrabiego, które pragną zagarnąć źli ludzie. Gimnazjaliści postanawiają wkroczyć do akcji i pomóc profesorowi. I tu pojawia się pierwszy zgrzyt. Bohaterowie są za dojrzali jak na swój wiek. Gimnazjum jeszcze pamiętam i wiem, że 14 - latkowie nie są tacy jak przedstawiła to pani Warchoł :). Mimo drobnego przekłamania czwórka przyjaciół jest fajna, da się ich polubić. 

Bardzo ciekawą postacią jest tytułowy profesor. Uczy historii, ale chce, żeby to uczniowie chcieli się uczyć. Wyznaje zasadę: "Ja jestem dla was, a nie wy dla mnie". Czeka aż to klasa I zaprosi go na wspólne dyskusje i badania przeszłości. Poza tym jest przyjacielski, jest dla swoich podopiecznych kompanem i traktuje ich jak równych sobie. No i ma ogromną tajemnicę, której rozwiązanie dotyczy przyszłości świata. Autorka przemyca również między wierszami fakt, że i z rodzicami, i z nauczycielami da się dogadać. Czytelnicy powinni wziąć sobie to do serca :).

Irytowały mnie troszkę zwroty typu Wujku, Mamo, Kwiatuszku, Ciebie, Twój itp. Sama stosuję taką pisownię w smsach, w komentarzach, bo jest to dla mnie zwrot grzecznościowy w stosunku do odbiorcy mojej wypowiedzi. W powieściach nie lubię jak jest to pisane wielką literą, zwłaszcza że tutaj było ich wyjątkowo dużo.

Młodzież powinna być usatysfakcjonowana tą powieścią, bo mamy trochę tajemnicy, odrobinę grozy i gimnazjalistów przeżywających pierwsze zauroczenie, które na szczęście nie zdominowało akcji, a jedynie kiełkowało gdzieś w tle. Zakończenie każe się domyślać, że powstanie kontynuacja i znowu spotkamy przyjaciół na tropie wielkiej zagadki. 

Miałam odrobinę odczucie, że czytam książkę niedopasowaną do mojego przedziału wiekowego. Powieść jest dedykowana dla młodzieży, ale tak naprawdę ja bym ją poleciła osobom z przedziału 12 - 15 lat. Podrzućcie ją młodszemu rodzeństwu, dziecku, małym sąsiadom. Powinno im się spodobać. Czy sięgnę po ewentualną drugą część? Myślę, że mimo wszystko tak. Miło spędziłam czas z bohaterami, a czasami dobrze jest oderwać się od kryminałów, fantastyki i ciężkich obyczajówek na rzecz lekkiej, przyjemnej lekturki dla gimnazjalistów. 

Moja ocena: 6/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

Powieść przeczytałam w ramach wyzwania



wtorek, 23 kwietnia 2013

Andrzej Te - Freelancer

Tytuł: Freelancer
Autor: Andrzej Te
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 332
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



"Freelancer" to powieść, do której zachęca już sama okładka. Jest niestandardowa, inna niż wszystkie, przyciągająca uwagę. Grafika i kolorystyka intrygują, każą przemyśleć co może być treścią, skoro strona wizualna jest taka ciekawa. Najlepiej sięgnąć po "Freelancera" i się przekonać :).

Powieść jest zapisem życia Iksa Igreka, zaczynając od czasów, w których był jeszcze nastolatkiem i spędzał wakacje w hiszpańskim Lloret de Mar. Bohater wspomina narkotykowe i alkoholowe akcje, nielegalne przygody z rozprowadzaniem narkotyków i swoje wejście w dorosłość. Autor kreśli obraz dzieci lat 80., któremu chyba nie brakuje realizmu. Bardzo łatwo będzie nastolatkom zrozumieć poszczególnych bohaterów, gdyż przeżywali oni problemy, które pewnym grupom społecznym nie są obce. "Freelancer" to nie tylko przeszłość, to także teraźniejszość. Iks ma ponad 30 lat i właśnie udaje się na przymusowe bezrobocie. Zaczyna analizować swoje życie i wpada na w jego mniemaniu genialny pomysł - odkryć co kryje się pod fundacją "Stresencja". 

Jak odebrałam "Freelancera"? Nie była to dla mnie do końca powieść filozoficzna, chociaż muszę przyznać, że kilka takich elementów wystąpiło. Bohater snuje refleksje, zastanawia się nad sensem życia i pracy. Boi się, że wpadnie w pewien schemat. Schemat, który pochłonął już setki istnień przed nim i uczynił ich życie ciągiem powtarzających się wydarzeń, bez nadziei na zmiany. 

W powieści nie brakuje wulgaryzmów, ale jest to związane z realizmem występującym w historiach Iksa Igreka. Dresiarze, dilerzy narkotyków, członkowie początkującego gangu przestępczego w swoich wypowiedziach używają niecenzuralnych słów, ale absolutnie nie jest to przesadzone. 

Andrzej Te zawarł w swojej powieści sporo rewelacyjnych stwierdzeń, rozważań co to jest "freelance" i kilka intrygujących grafik. W konsekwencji wyszła spójna, interesująca całość, którą Wam polecam :)

Moja ocena: 7/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

Powieść przeczytałam w ramach wyzwania

środa, 17 kwietnia 2013

Stanisław Zakościelny - Julia

Tytuł: Julia
Autor: Stanisław Zakościelny
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 222
Żródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



Po lekturze "Julii" spodziewałam się wiele, bardzo wiele. Nastawiłam się na wszechobecne cierpienie, strach, dramatyczną walkę o życie ukochanej jedynaczki, maleńkiej Julii. Czy Stanisław Zakościelny w swojej powieści spełnił moje oczekiwania?

Lata 80. W Polsce panuje komunizm. W takich realiach rodzi się pierworodna córka młodego małżeństwa, Julia. Niestety, okazuje się, że dziewczynka ma chore serce i potrzebna jest operacja. Rodzice zaczynają dramatyczną walkę z czasem i przeciwnościami. W Polsce nie ma jeszcze takich możliwości, aby przeprowadzić tak skomplikowany zabieg, lekarze ze Stanów Zjednoczonych dają nadzieję, która szybko staje się kolejnym złudzeniem. Ostatnia szansa to zabieg w Anglii, ale do tego trzeba zgromadzić ogromną kwotę pieniędzy. Czy to się uda i czy dziewczynka będzie miała szansę na normalne życie?

Po pierwsze, mam ogromny żal do twórców streszczenia z tyłu okładki. Jak można było od razu napisać, jak zakończy się książka? Chciałam czuć dreszczyk napięcia, a ten opis mi to zabrał. Za ten spoiler ogromny minus! 

Powieść bardziej nastawia się na całą otoczkę stanu wojennego, PRL - u, niż na ukazaniu przeżyć rodziny Julii w kontekście jej choroby. Rozumiem, że autor chciał pokazać czasy, w których rozgrywa się akcja, ukazać, że było trudno, że szanse na powodzenie były bardzo małe. Przytłoczyło to jednak resztę akcji, zepchnęło opis ratowania małego serduszka na dalszy plan. 

Zdecydowanym i ogromnym plusem jest to, że ta książka daje w pewnym sensie siłę i nadzieję. Nadzieję na to, że są na świecie ludzie, którzy bezinteresownie angażują się w pomóc obcej osobie, wspierają nie tylko finansowo, ale również duchowo w walce o zdrowie. To jest takie piękne przesłanie tej pozycji, że działając razem można zrobić tak wiele. 

Podsumowując, znowu źle się nastawiłam. Chciałam się wzruszyć, przeżywać tę książkę, z napięciem obserwować historię Julki i jej choroby. Niestety, powieść nie spełniła do końca moich oczekiwań. Fabuła, zwłaszcza ta skupiona na dziewczynce jest jednak bardzo dobra i w rezultacie rekompensuje nieco elementy, na których się zawiodłam.

Moja ocena: 6,5/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę


Powieść przeczytałam w ramach wyzwania