czwartek, 20 lutego 2014

Stosik styczniowo - lutowy

Cześć :)

W ciągu ostatnich kilkunastu dni miałam trochę zamieszania związanego ze studiami i sesją, więc zupełnie nie w głowie było mi ściąganie wszystkich książek i robienie im zdjęć. Doszłam do wniosku, że jeśli nie zrobię teraz, to niedługo się całkowicie pogubię i będzie źle :). Nie przedłużając, zapraszam na stosik styczniowo - lutowy :)

1. Katarzyna Szelenbaum - Wielki Północny Ocean. Księga V. Wszędziebądź (do recenzji od wydawnictwa Burda) - idealne zakończenie serii, którą wprost pokochałam :)
2. Maciej Lepianka - Abel, brat mój (do recenzji od wydawnictwa Novae Res) - póki co bardzo trudno jest mi zebrać myśli po tej książce
3. Maureen F. McHugh - Po apokalipsie (do recenzji od wydawnictwa Replika) - zbiór opowiadań o świecie, który uległ zagładzie
4. John Boyne - Chłopiec w pasiastej piżamie (do recenzji od wydawnictwa Replika) - opowieść o dwóch chłopcach, których przyjaźń jest silniejsza niż podziały wymyślone przez ludzi
5. Wojciech Jagielski - Wypalanie traw (promocja Znaku) - jestem ogromnie ciekawa zarówno autora jak i poruszanej przez niego tematyki
6. Szymon Hołownia, ks. Grzegorz Strzelczyk - Niebo dla średnio zaawansowanych (promocja Znaku) - rozmowy dotyczące tego, co może spotkać człowieka po śmierci
7. Szymon Hołownia - Last minute (promocja Znaku) - bardzo chcę poznać książki tego autora, bo zbierają dużo pozytywnych recenzji
8. Paweł Lisicki - Tajemnica Marii Magdaleny (do recenzji od wydawnictwa M) - próba przedstawienia faktów i mitów dotyczących Marii Magdaleny
9. William Shakespeare - Tragedie i kroniki (promocja Znaku) - spełnione marzenie :)



Tradycyjnie zapytam, co wpadło Wam w oko, a co szczególnie polecacie? :)

środa, 19 lutego 2014

Anna Ficner - Ogonowska - Krok do szczęścia

Tytuł: Krok do szczęścia
Autor: Anna Ficner - Ogonowska
Liczba stron: 415
Wydawnictwo: Znak
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Drugą część trylogii Anny Ficner - Ogonowskiej pochłonęłam jeszcze szybciej i chętniej niż pierwszą, która na swoją kolej czekała bardzo długo. Okazało się, że nie było na co czekać i powinnam już wcześniej rozpocząć poznawanie książek autorki. "Krok do szczęścia" rozpoczyna się w tym samym miejscu, w którym opuściliśmy naszych bohaterów, czyli u pani Irenki, nad morzem. 


Akcja toczy się wokół ślubu Dominiki i Przemka. Oczywiście ich świadkami ma zostać druga para, czyli Hania i Mikołaj. Dla głównej bohaterki jest to trudne wydarzenie, dlatego też otrzymuje ze strony swoich przyjaciół wiele wsparcia i pomocy. Przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć, zwłaszcza w tak szczęśliwym dla przyjaciółki dniu, kiedy wszystko wraca ze zdwojoną siłą. 


Rozliczanie się przez Hanię z przeszłością stanowi bardzo ważny wątek powieści. Bohaterka musi przestać rozpamiętywać to, co zniszczyło jej szczęście. Przypadkowo odkrywa rodzinną tajemnicę, która wiele zmienia i wprowadza w jej życie nowe osoby. Każdy dzień stawia przed nią nowe wyzwania, z którymi musi się zmierzyć. Na szczęście ma niezwykłych przyjaciół i mężczyznę, który jest dla niej gotowy na wszystko. 


Bohaterowie, których poznaliśmy w poprzedniej części właściwie się nie zmienili. Wyjątkiem jest Dominika, która jako żona i matka ewoluuje i staje się nieco bardziej odpowiedzialna, co nie znaczy oczywiście, że bardziej poważna. To ona, do spółki z Aldonką wprowadza do powieści dawkę humoru, która nie daje całości być melancholijną opowieścią. Bardzo żałuję, że niemal żadna zmiana nie dotknęła Hanki. Jej zachowanie zaczęło być męczące i trochę mnie drażniła jej postawa wobec Mikołaja. Niby go kocha, ale jednocześnie od niego ucieka. I tak przez całą książkę. A szkoda, bo historia Hanki i Mikołaja to dobry materiał na naprawdę nieszablonowy związek. 

"Krok do szczęścia" jest ciut słabszą książką niż "Alibi na szczęście", co nie zmienia faktu, że obie części mogę Wam szczerze polecić. Mam nadzieję, że chętnie przeczytacie moją opinię odnośnie trzeciego tomu, który nosi tytuł "Zgoda na szczęście", w ciągu kilku najbliższych dni powinna pojawić się na blogu :).  

Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 17 lutego 2014

Anna Ficner - Ogonowska - Alibi na szczęście

Tytuł: Alibi na szczęście
Autor: Anna Ficner - Ogonowska
Liczba stron: 653
Wydawnictwo: Znak
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Moja przygoda z serią pani Ficner - Ogonowskiej zaczęła się trochę zaskakująco. Z przypadku trafiła do mnie część pierwsza, później w Biedronce kupiłam część trzecią, a drugą i świąteczny dodatek dokupiłam w chwili, w której jeszcze nie wiedziałam, co takiego jest w tej serii, oczywiście oprócz pięknych okładek :)

Hania i Dominika - dwie przybrane siostry, przyjaciółki, najbliższe sobie osoby. Ich charaktery są jednak zupełnie przeciwne. Dentystka Dominika to istny wulkan energii, o 100 pomysłach na minutę. Z kolei Hania, nauczycielka polskiego w szkole średniej, spokojna i ułożona, często melancholijna. Z biegiem wydarzeń dowiadujemy się, co wpłynęło na to, że w jednym momencie jej życie i szczęście runęło, a imię Mikołaj wzbudza w niej bardzo przygnębiające wspomnienia. Dominika wiąże się z Przemkiem - najlepszym przyjacielem i współpracownikiem Mikołaja Starskiego, który po poznaniu Hani jest nią zauroczony. Jego uczucie zostaje wielokrotnie wystawione na próbę, ale mężczyzna, przy wsparciu przyjaciół postanawia walczyć o ukochaną.

Pani Ficner - Ogonowska przedstawia w postaci Mikołaja obraz faceta idealnego. Mogłabym godzinami rozpisywać się na temat jego wszystkich zalet: inteligentny, zaradny, przystojny, opiekuńczy, o idealnie wyrzeźbionym i muskularnym ciele. Darzy swoją wybrankę prawdziwą miłością, potrafi poczekać na to, aż ona odwzajemni jego uczucie. Starski to taki bohater, którego zachowanie jest idealne, nie popełnia głupich wpadek, przez co odrobinę traci na wiarygodności. 

Dopóki nie dowiemy się, jaka była przeszłość Hani, jej postać może nas denerwować. Brak jej zdecydowania, często wymaga pokierowania przez energiczną Dominikę. Anna Ficner - Ogonowska wymyśliła jednak taką historię, przez którą mamy ochotę pocieszyć i przytulić bohaterkę, tak bardzo jej współczujemy. Jej zachowanie przestaje nas dziwić i w pewnym sensie da się je zrozumieć.

"Alibi na szczęście" ma dobry klimat, niby kobieca obyczajówka, w której nie ma jednak przesady schematyczności. Fakt, kilka elementów jest oklepanych, ale za sprawą bohaterów został wniesiony powiew świeżości. Cudowna pani Irenka, dzięki której czujemy ciepło rodzinnego domu, to taka ostoja, która wspiera Hankę i daje jej nadzieję i siłę do walki o swoje szczęście. 

Ta książka jest naprawdę dobrą powieścią obyczajową, za którą powinniśmy być wdzięczni właściwie mężowi autorki, który w tajemnicy przed nią wysłał tekst do wydawnictwa i historia Hanki ujrzała światło dzienne. Kolejne części trzymają fajny poziom, jeżeli jesteście ciekawi jak dalej potoczą się losy tych dwóch par, to koniecznie zaglądajcie na bloga :).

Moja ocena: 8/10

czwartek, 13 lutego 2014

Jeszcze raz w Wichrowych Wzgórzach

Tytuł: Wichrowe wzgórza
Autor: Emily Bronte
Liczba stron: 447
Wydawnictwo: MG
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl

Wichrowe wzgórza - Emily Jane Brontë


"Wichrowe wzgórza" już zawsze będą mi się kojarzyć z początkiem mojego blogowania i chyba pierwszą czy drugą wyprawą do biblioteki publicznej. Właściwie jeszcze nie znałam zbyt dobrze sióstr Bronte i ich dzieł, więc swoją przygodę z nimi zaczęłam właśnie od "Wichrowych wzgórz", a teraz zdecydowałam się na ponowną lekturę. 

Omawiając tę książkę należy zaznaczyć, że jest to przekład zupełnie nowy i Piotr Grzesik zdecydował się między innymi na pozostawienie oryginalnych nazw posiadłości, a bohaterki noszą imię Catherine, a nie Katarzyna. 

"Wichrowe wzgórza" to opowieść o dwóch rodach Earnshawów i Lintonów, a także o adoptowanym przez tych pierwszych Heathcliffie. Chłopca i młodą Catherine Earnshaw zaczyna łączyć uczucie, które nie ma jednak przyszłości. Catherine, wiedziona rozsądkiem poślubia Lintona. Doprowadza to Heathcliffa do szaleństwa i kładzie się cieniem na dalszym życiu obu rodzin. 

Niezdecydowanym polecam z całego serca, ale proszę, nie szykujcie się na klasyczne love story, jak to gdzieś ostatnio przeczytałam. Miłość przedstawiona na kartach książki przez Emily Bronte wcale nie jest bajkowa, jest raczej mroczna i posępna, wyzwalająca w bohaterach negatywne odruchy.

Nie wiem czy tylko mi się trafił trefny egzemplarz, czy po prostu były jakieś problemy w drukarni i wszyscy tak mają, że w kilkunastu miejscach druk jest zdecydowanie jaśniejszy. I to tylko na lewych stronach. Taki mały zgrzycik, który nie przeszkadza w czytaniu, ale oczekiwałam, że wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.

Moim zdaniem tę książkę powinno się przeczytać przynajmniej dwukrotnie. Raz, żeby poznać historię Heathcliffa i Katarzyny, drugi raz, aby skupić się bardziej na symbolice, podtekstach, ukrytych znaczeniach niż na wydarzeniach. Bardzo dużo podczas lektury dało mi to, że już znałam dzieje sióstr Bronte i wiedziałam, jakie wydarzenia nimi wstrząsały, dlaczego klimat "Wichrowych wzgórz" jest taki przygnębiający.

Emily Bronte powinna być przykładem dla wielu współczesnych autorów. Mimo, że stworzyła tylko jedną książkę, to mimo upływu tak wielu lat zdobywa nowych fanów i potrafi zachwycać. 

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 10 lutego 2014

Paweł Lisicki - Tajemnica Marii Magdaleny

Tytuł: Tajemnica Marii Magdaleny
Autor: Paweł Lisicki
Liczba stron: 205
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Źródło okładki: http://www.mwydawnictwo.pl



Paweł Lisicki dał mi się poznać jako autor książki "Kto zabił Jezusa". Książka ta wywołała wiele kontrowersji i skrajnych ocen, więc z zaciekawieniem postanowiłam sięgnąć po kolejną pozycję, której celem jest skonfrontowanie faktów i mitów. 

Wokół osoby Marii z Magdalii narosło wiele historii, gdyż jest to postać bardzo tajemnicza. Badacze przypisują jej różne role, od bycia nic nieznaczącą kobietą w życiu Jezusa, przez bycie najważniejszą spośród uczennic, aż do związku z Jezusem. Autor dosyć jednoznacznie rozprawia się z niektórymi feministycznymi opiniami, według których Kościół osłabiał rolę Marii Magdaleny i umniejszał jej pozycję wśród uczniów Jezusa. 

Książka, mimo że liczy tylko 205 stron jest lekturą, nad którą trzeba się dłużej zastanawiać, sięgać do źródeł, aby w stu procentach zrozumieć intencje autora. Trzeba przyznać, że pan Lisicki przygotowuje się do swoich książek, zakres literatury, do której się odwołuje zawiera wiele pozycji, bez wątpienia wartych przeanalizowania. Nie jest to zdecydowanie książka dla każdego czytelnika, brakowało mi trochę lepszego wyjaśnienia niektórych fragmentów. Język stosowany przez autora momentami jest zbyt skomplikowany i osoba, która nie zna niektórych pojęć może mieć nie lada problem ze zrozumieniem. 

Ta pozycja w ciekawy sposób przybliża postać Marii Magdaleny, próbuje zaprzeczyć mitom i potwierdzić fakty. Czy autor jest przekonujący? Zachęcam do lektury i przekonania się jaką tajemnicę skrywa Maria Magdalena. 

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę