piątek, 10 października 2014

Krzysztof Ziemiec - Rozmowy z dystansu

Tytuł: Rozmowy z dystansu
Autor: Krzysztof Ziemiec
Liczba stron: 104
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Krzysztof Ziemiec jest dziennikarzem, bardzo często można go oglądać przekazującego najważniejsze wiadomości z kraju i ze świata. Tym razem występuje w innej roli, przepytuje bowiem znane postacie, głównie ze świata polityki, ale również duchownych i artystów. 

W wywiadach udział wzięli: Jarosław Kaczyński, Marian Krzaklewski, kard. Stanisław Dziwisz, Paweł Kukiz, Adam Daniel Rotfeld, Norman Davies, Anna Dymna, abp. Józef Michalik, ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, Kornel Morawiecki, Leszek Balcerowicz, gen. Waldemar Skrzypczak, Hanna Suchocka, Ewa Błasik, Stanisław Grygiel, Roman Kluska. 16 osób wyraża swoje opinie na tematy bieżące: kanonizacja papieża, Jana Pawła II, problemy na Ukrainie, polityka w Polsce oraz powraca do już historycznych wydarzeń. 

Bardzo dobrym pomysłem było zastosowanie jednozdaniowych opisów każdej z postaci. Kilkorga z nich nie znałam i nie musiałam korzystać z Wikipedii, żeby dowiedzieć się kim są, jakie sprawują funkcje w Polsce. Pojawiają się też przypisy, które nawet za kilka lat wyjaśnią czytelnikowi, odnośnie jakich wydarzeń toczy się rozmowa. 

Ta cieniutka książeczka to lektura na dosłownie jedną godzinkę. Fajnie będzie do niej wrócić za rok lub dwa, żeby przekonać się, czy scenariusze, przewidywane przez rozmówców Krzysztofa Ziemca rzeczywiście się zrealizowały. Każda z rozmów została przeprowadzona w sposób ciekawy, chociaż zdecydowanie najważniejsza jest dla mnie ta z Anną Dymną. Bardzo podziwiam tę kobietę, głównie za jej działalność charytatywną, za ciepło, jakim emanuje w swoich wystąpieniach. Aż żałuję, że wywiad z nią był taki krótki. 

Podsumowując, "Rozmowy z dystansu" to zbiór interesujących, chociaż jak wspomniałam mało obszernych wywiadów z ludźmi z różnych środowisk. W wolnej chwili warto po tę książkę sięgnąć.

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę


środa, 8 października 2014

Stanisława Kuszelewska - Rayska - Kobiety

Tytuł: Kobiety
Autor: Stanisława Kuszelewska - Rayska
Liczba stron: 429
Wydawnictwo: Zysk i S - ka
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Ostatnio, być może za sprawą rocznicy Powstania Warszawskiego zaczęłam bliżej interesować się czasami II wojny światowej. Ogólnie zawsze lubiłam XX wiek, bliższa jednak, (ze względu na moją historyczkę i lokalne konkursy) była mi jego druga połowa. Warto było sięgnąć jednak w przeszłość i zapoznać się z historią kobiet opisanych przez Stanisławę Kuszelewską - Rayską. To jedna z tych książek, które TRZEBA PRZECZYTAĆ.

Pozycja, którą czytałam składa się z dwóch części: "Kobiety" i "Dziwy życia". Pierwsza, która znacznie bardziej przypadła mi do gustu opowiada o losach kobiet w trakcie II wojny światowej. Nie są to jednak byle jakie kobiety, są to BOHATERKI. Kuszelewska - Rayska przedstawia losy różnych kobiet, które są jednak ze sobą w jakiś sposób powiązane. Zawiera też wiele wątków autobiograficznych, o których dowiadujemy się już z posłowia. Autor tych ostatnich stron, Sławomir Cenckiewicz przybliża nam bardzo trudne losy Kuszelewskiej - Rayskiej, jej olbrzymią tragedię, ciężki czas emigracji. Autorka straciła wszystko, co w jej życiu było najcenniejsze, a Niemcy na zawsze zostali jej wrogami, katami, do których nie żywiła ani odrobiny szacunku. 

Druga część, czyli "Dziwy życia" porusza m.in. historię Janusza Korczaka - "Doktora", a także losy kobiety, która wróciła z łagru. Jej życie ogromnie się zmieniło, łagry wycisnęły na niej piętno, którego nie da się zapomnieć, na zawsze już będzie obecne w jej wspomnieniach i koszmarach. "Dziwy życia" to także losy bohaterów po przyjściu wyzwolenia. Sowieci nie byli jednak takimi dobrymi obrońcami wymęczonego wojną ludu, a ich rządy były dla Polaków niczym kolejna okupacja.

Stanisława Kuszelewska - Rayska napisała z jednej strony historię przygnębiającą, ale z drugiej jak bardzo pełną nadziei i optymizmu! Rodziny poległych nie traciły nadziei, że ich bliscy jednak się odnajdą, że nadejdzie wyzwolenie, że następne tygodnie będą lepsze. Brak tu załamywania się, płaczu, jest tylko niesamowity duch walki. Kobiety chcą walczyć, są łączniczkami, sanitariuszkami, przechowują ważne dokumenty i ludzi. Tak jak ich mężczyźni w każdej chwili narażają życie. 

Ta książka bardzo mnie poruszyła, nie tylko ze względu na to, że opisuje bardzo trudne i bolesne dla naszego narodu chwile. To także ważna lekcja dla mnie, jako młodej dziewczyny. Bohaterki są nieustraszone, wytrwałe, potrafią z odwagą przyjmować to, co zesłał im okrutny, wojenny los. Do tej pory cały czas po głowie kołacze się pytanie: czy ja bym tak potrafiła? 

Moja ocena: 10/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 6 października 2014

Tahereh Mafi - Dar Julii

Tytuł: Dar Julii
Autor: Tahereh Mafi
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Dar Julii" to trzecie już spotkanie z Julią, Warnerem, Adamem, Kenjim (<3!) i resztą mieszkańców Punktu Omega i działaczy Komitetu Odnowy. Wiele osób opisywało ten tom jako najsłabszy, ja jednak nie mogę się z tym zgodzić. Dlaczego?

Punkt Omega został zniszczony, ocalało tylko kilkoro bohaterów, którzy są zbyt słabi aby stawić czoło Andersonowi. Dołącza do nich jednak Julia, którą przed ojcem uratował Warner. Wszyscy muszą nauczyć się, że tylko współpraca i zaufanie może dać efekty, że tylko wtedy będą mogli osiągnąć sukces. Czy osoby obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnościami będą potrafiły zaufać Warnerowi? Czy chłopak nie zdradzi? Czy uda im się zdobyć kontrolę i pokonać Andersona? Tego dowiecie się już z treści książki :).

Tahereh Mafi nareszcie postanowiła dokonać przemiany Julii. Dziewczyna praktycznie przestaje być bohaterką, która się nad sobą użala. Wręcz przeciwnie, tym razem jest pewna siebie, chce stanąć na czele powstańców i przejąć władzę. Trafniej dokonuje wyborów, powoli wyplątuje się z trudnej sytuacji uczuciowej, podejmuje śmiałe decyzje, od których właściwie nie ma już odwrotu.

Cały czas wspiera ją Kenji. Chłopak jest przykładem przyjaciela idealnego: co prawda dalej jest ironiczny, lubi docinać Adamowi i Julii, ale jednocześnie stara się ich ze sobą pogodzić, jest pomocny dla każdego człowieka. Kenji gwarantuje tej powieści dużo śmiechu, podtrzymuje na sercu tych bohaterów, którzy chylą się ku upadkowi. Polubiłam go już w 2 tomie, teraz jest po prostu postacią książkową roku ;)

Mam mieszane uczucia co do Adama. Nie wiem już u kogo czytałam takie porównanie, że Adam zachowuje się jak chłopiec, któremu odebrano zabawkę i moim zdaniem jest wyjątkowo trafne. Bardzo często zachowywał się w sposób irytujący, ale była to jego reakcja na niezdecydowanie Julii pomiędzy nim, a Warnerem. Bohater przeszedł ogromną przemianę, autorka pokazała czym tak naprawdę uwarunkowane było jego działanie, dlaczego tak się zachowywał. 

Książkę, tak jak jej poprzedniczki czyta się rewelacyjnie, kolejne strony dostarczają nowych, jeszcze nieznanych faktów z życia bohaterów. Odkrywają siebie nawzajem, ujawniają najgłębiej skrywane lęki i pragnienia. 

Ogólnie rzecz biorąc warto po tę serię sięgnąć, o ile nie macie przesytu tego typu literatury. Historia Julii jest momentami wtórna, ale mimo to czytałam ją z zainteresowaniem i prawdę mówiąc drugi tom wciągnął mnie na tyle, że szybko postanowiłam poznać finał trylogii. Jestem usatysfakcjonowana, mam nadzieję, że i Wy będziecie :) 

Moja ocena: 7,5/10

sobota, 4 października 2014

Igor Newerly - Chłopiec z Salskich Stepów

Tytuł: Chłopiec z Salskich Stepów
Autor: Igor Newerly
Liczba stron: 227
Wydawnictwo: Czytelnik


Ostatnio postanowiłam dać szansę kilku książkom z domowej biblioteczki, które stoją na półce od kilkunastu lat i nigdy nie miałam okazji lub chęci ich przeczytać. Stare, nieco podniszczone wydanie w kieszonkowej wersji skrywało naprawdę rewelacyjną historię. Strzałem w 10 może nie była, ale w 7 na pewno :)

"Chłopiec z Salskich Stepów" to książka biograficzna, napisana jednak jak najlepsza powieść. Głównym bohaterem jest Włodzimierz Iljicz Diegtiarew, zwany też Ruskim Doktorem. Podczas pobytu na Majdanku rozmawia z innym więźniem, któremu opowiada historię swojego zaskakującego i obfitującego w przedziwne wydarzenia życia. Igor Newerly, bo tak właśnie brzmi nazwisko więźnia postanawia później przelać te wspomnienia na papier, nie wie co stało się z jego kompanem, a chce go ocalić od zapomnienia.

Igor Newerly przekazuje nam dzieje Ruskiego Doktora od najmłodszych lat, gdy podejmował ważne dla swojego życia decyzje. Zafascynowany nauką postanowił opuścić rodzinne strony i poznawać nowe rzeczy. Opisuje moment dostania się do niewoli, spektakularnych ucieczek, prób wykiwania Niemców. Opowiada o ludziach, o tych, którzy z nim współpracowali, pielęgnowali w chorobie, pomagali w ucieczkach, którym zawdzięcza życie, ale też i o swoich wrogach, którzy usiłowali go zniszczyć. Niesamowity hart ducha, inteligencja i dobrzy ludzie, których spotkał na swojej drodze pomogły mu przetrwać wszystkie najstraszniejsze chwile.

Losy bohaterów się rozłączyły, ale jak się dowiadujemy, udało im się spotkać po 13 latach. Było to takie magiczne zakończenie, zarówno autor, jak i Włodzimierz Iljicz Diegtiarew przeżyli trudy obozu, wydostali się z Majdanku, zaczęli nowe życie. Optymistyczny i dający nadzieję akcent na koniec książki, która więcej ma w sobie smutnych, przygnębiających elementów niż właśnie takich pozytywnych.

Nawet nie wiecie jakie było moje ogromne zaskoczenie, gdy w powieści zobaczyłam nazwy miejscowości, które znajdują się nie więcej niż 70 - 80 km od mojego miejsca zamieszkania, czyli są właściwie moimi stronami. Prawdę mówiąc zbliżyło mnie to trochę do tej historii i przypomniało, że podlaska ziemia pamięta wiele takich niemal nieprawdopodobnych wydarzeń.

Fakt, ta historia, z racji poruszanej tematyki może być dla niektórych trochę ciężka i przygnębiająca. Niemniej jednak warto ją przeczytać, przypomnieć sobie straszną historię naszego kraju sprzed kilkudziesięciu lat. Postawa Doktora daje jednak nadzieję, że postępowanie według wzorców moralnych, w zgodzie z sumieniem daje wielką moc i siłę do walki z przeciwnościami.

Moja ocena: 7/10

czwartek, 2 października 2014

Elizabeth Gaskell - Życie Charlotte Bronte

Tytuł: Życie Charlotte Bronte
Autor: Elizabeth Gaskell
Liczba stron: 613
Wydawnictwo: MG
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Elizabeth Gaskell podjęła się bardzo trudnego zadania. Postanowiła napisać biografię swojej przyjaciółki, Charlotte Bronte. Musiała zachować obiektywność, a jednocześnie nie prowokować nikogo z żyjących. Musiała zgłębiać dzieje kobiety, która zawsze była cicha i zamknięta w sobie. Jak jej się to udało?

Książkę "Życie Charlotte Bronte" otwiera wstęp napisany przez Eryka Ostrowskiego. W grudniu miałam okazję czytać książkę jego autorstwa, konkretnie "Charlotte Bronte i jej siostry śpiące", która również opisuje dzieje genialnego rodzeństwa. Różnica pomiędzy tymi dwiema książkami jest jednak ogromna: Elizabeth Gaskell opisuje to, co widziała, co opowiadała jej sama Charlotte i osoby z nią związane, Eryk Ostrowski mógł bazować jedynie na dokumentach źródłowych, bez możlwości uczestnictwa w tych wydarzeniach. Wstęp jest bardzo obszerny, wyjaśnia nam historię powstawania tej biografii, pracy autorki nad materiałem, problemy, jakie napotykała na swojej drodze.

Sama biografia jest podzielona zasadniczo na dwie części. Pierwsza z nich to młodość, nauka i nauczanie panien Bronte. Autorka odmalowuje nam relacje panujące w Haworth, ludzi zamieszkujących okolice, wczesne próby twórczości Charlotte i jej brata. Mamy wgląd w listy i wypracowania skreślone ręką przyszłej autorki "Shirley". Poznajemy ludzi, którzy stanęli na jej drodze, jej szkolne koleżanki, trudności Charlotte w zawieraniu nowych znajomości. 

Druga część jest znacznie ciekawsza i to na niej chciałabym się skupić. Elizabeth Gaskell przedstawia okoliczności powstawania i wydawania powieści sióstr Bronte. Dzięki listom poznajemy reakcje Charlotte na pozytywne i negatywne recenzje jej powieści, a także literaturę, która ją pasjonowała. Autorka nie chciała rozgłosu, dlatego też wraz z siostrami pisała pod męskimi pseudonimami. 

Z tekstu wyłania się naprawdę niezwykła postać. Chciałabym przytoczyć tutaj dwie kwestie, które szczególnie mnie uderzyły. Po pierwsze, Charlotte Bronte, wiedząc że Elizabeth Gaskell planuje wydać "Ruth" postanowiła przesunąć premierę "Villette", aby nie zajmować przyjaciółce miejsca w rubrykach poświęconych interesującym powieściom. Piękny gest ze strony Charlotte. Drugą istotną sprawą jest to, jak panna Bronte traktowała swoją rodzinę. Za każdym razem, w listach do przyjaciółek zawierała choćby jedno zdanie odnośnie wahań stanu zdrowia ojca. Jego choroby bardzo ją przygnębiały, zwłaszcza w momencie, kiedy zostali już tylko we dwoje. Charlotte również nie odznaczała się dobrym zdrowiem, miewała naprady kilkudniowego bólu, właściwie od najmłodszych lat chorowała.

Dzięki książce napisanej przez przyjaciółkę Charlotte Bronte mamy bardzo dokładną charakterystykę autorki. Korespondencja i bezpośrednie wspomnienia sprawiają, że przestaje być nieżyjącą od blisko 160 lat autorką kilku wielkich powieści i siostrą dwóch pisarek. Staje się za to istotą niemal namacalną, bliską znajomą, która pisze do nas listy. 

Zdecydowanie warto przeczytać tę książkę po lekturze dzieł Charlotte. Pojawia się bowiem w niej kilka istotnych faktów dotyczących wydarzeń zawartych w jej powieściach. Szczególnie polecam tę książkę fanom twórczości Charlotte Bronte a także tym, którzy mają za sobą którąś z biografii autorki. Fakt, pojawiają się tutaj dłużyzny, ale mimo to jest to pozycja niemalże obowiązkowa.

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę