niedziela, 31 sierpnia 2014

Podsumowanie sierpnia

Cześć :)

Sierpień był dla mnie najważniejszym miesiącem w roku. Na początku sierpnia skończyłam 21 lat swojego życia i stało się to dla mnie małym kopniakiem do zmian. 2 dni temu dowiedziałam się też, że udało mi się zdać pierwsze egzaminy w szkole policealnej, więc był to kolejny powód do radości. Dzisiaj chciałabym Wam jednak pokazać moje czytelnicze dokonania w sierpniu:

1. Marek Orłowski - Samotny krzyżowiec. Miecz Salomona - 361 str. recenzja
2. Karol Lewandowski - Busem przez świat - 313 str. recenzja
3. Tina Reber - Miłość bez scenariusza - 671 str. recenzja
4. Joyce Maynard - Ostatni dzień lata - 302 str. recenzja
5. Grażyna Jagielska - Miłość z kamienia - 206 str. recenzja
6. Szymon Hołownia - Last minute - 431 str.
7. Federico Moccia - Mężczyzna, którego nie chciała pokochać - 350 str. recenzja
8. Agnieszka Lingas - Łoniewska - Szósty - 332 str. recenzja
9. Carlos Ruiz Zafón - Cień wiatru - 508 str. recenzja
10. Tricia Rayburn - Syrena - 359 str.
11. Jakub Ćwiek - Chłopcy 2. Bangarang - 295 str.
12. J.M.Barrie - Piotruś Pan i Wendy - 323 str.

W sierpniu przeczytałam 4451 stron, co daje prawie 144 strony dziennie. 

Najlepsza książka miesiąca: "Cień wiatru" był liderem w tej kategorii 2 lata temu i niezmiennie to właśnie tę książkę uznaję za najlepszą. Oprócz tego wysoko oceniam "Miłość bez scenariusza", czyli książkę, która świetnie nadaje się na okres wakacji.

Najgorsza książka: nieco rozczarowałam się "Last minute" i "Ostatni dzień lata"

Wczoraj założyłam instagrama, co prawda totalnie go jeszcze nie ogarniam, ale zapraszam, jestem tam pod nickiem catalinkablog :)

W ciągu najbliższych kilku dni powinna pojawić się notka, na którą część z Was czeka od baaardzo dawna, dodatkowo wrzucę stosik i zaległe recenzje, więc nie zapomnijcie o zaglądaniu do mnie!

Jak Wam minął sierpień? Przygotowani do szkoły? :)

piątek, 29 sierpnia 2014

Joyce Maynard - Ostatni dzień lata

Tytuł: Ostatni dzień lata
Autor: Joyce Maynard
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Zwykły dzień. Zakupy Henrego wraz z matką miały być normalnymi zakupami przed świętem. Były takimi, dopóki do chłopca nie podszedł mężczyzna z prośbą o pomoc. Frank chce ukryć się w domu matki bohatera - Adele, gdyż jest poszukiwany przez policję. Kobieta zgadza się niemalże bez chwili wahania. Jest rozwiedziona z mężem, mieszka tylko z synem, nikt ich nie odwiedza, nie utrzymują żadnych relacji sąsiedzkich. Ich dom jest więc idealnym miejscem na schronienie dla przestępcy. Frank wyznaje, że udało mu się uciec ze szpitala, ale uszkodził sobie nogę i dalsza ucieczka stała się niemożliwa. Adele szybko zaczyna mu ufać, niemal od razu rodzi się między nimi uczucie.

Całej sytuacji nie akceptuje Henry. Mimo, że jego matka wręcz rozkwita, chłopiec obawia się o nią. Jego niezadowolenie z sytuacji potęguje fakt, że Adele i Frank zbliżają się do siebie coraz bardziej, a on sam czuje się odepchnięty. Nie rozumie, że Frank jest dla jego matki sposobem na wyrwanie się ze swojego życia, które jest raczej przygnębiające. Adele unika wychodzenia z domu, wpada w dziwne stany, jest rozedrgana emocjonalnie. Pod wpływem tajemniczego przestępcy w kobiecie zachodzi ogromna przemiana. 

Bardzo szybko możemy zacząć źle oceniać Adele i Franka. Każde z nich ma za sobą mnóstwo niestety negatywnych przeżyć, których nie widać na pierwszy rzut oka. Dopiero w trakcie trwania powieści Joyce Maynard ujawnia ich przeszłość, sytuacje które ukształtowały ich zachowania. Nie dziwi już, że Adele nie chce wychodzić z domu, nie chce robić zakupów w hipermarketach, że odseparowała się od innych.

Równocześnie, z racji że narratorem jest Henry możemy obserwować jego uczucia. Chłopiec, z racji że dopiero zaczyna dorastać, inaczej przeżywa wszystkie sytuacje, które dotykają jego i matkę, ma inny sposób patrzenia na życie. Nowoodkrywane emocje i doznania go fascynują, zawiera znajomość z naprawdę oryginalną dziewczyną, która w ogromnym stopniu zmieni jego życie...

Ogólnie określiłabym tę książkę jako dobrą, ale czytało mi się ją niezmiernie opornie ze względu na brak oddzieleń dialogów. Ja nie wiem co to za moda, ale mnie to ogromnie irytuje, ciężko jest skupić się na lekturze i przede wszystkim wciągnąć. "Ostatni dzień lata" nie należy do książek, które koniecznie trzeba przeczytać, ale jeżeli już wpadnie Wam w ręce to warto, może przekona Was bardziej niż mnie.

Moja ocena: 5,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 27 sierpnia 2014

Tina Reber - Miłość bez scenariusza

Tytuł: Miłość bez scenariusza
Autor: Tina Reber
Liczba stron: 671
Wydawnictwo: Akurat
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Ostatnio zachorowałam na totalny niechcemisizm. Książki, nawet te dobre czytałam długo, kolejne strony, mimo wciągającej akcji wręcz się wlokły. Na szczęście trafiłam na "Miłość bez scenariusza", która przełamała moją niechęć do czytania. Otworzyłam książkę i zamknęłam ją dopiero po ponad 400 stronach nieprzerwanej lektury. Dawno, bardzo dawno tak nie miałam, Ryan i Taryn (no dobra, głównie Ryan <3) tak mną zawładnęli, że absolutnie nie chciałam się z nimi rozstawać. 

Kim jest ten męski bohater? To gwiazda filmowa, przystojniak, który może się pochwalić uwielbieniem ze strony wielu kobiet. Nawet gdy kręci film w miasteczku aż roi się od jego fanek. Wyjątkiem jest właśnie Taryn, która nie rozumie zachwytu Ryanem. Dodatkowo kobieta konsekwentnie odrzuca wszystkich adoratorów - niedawno została bardzo skrzywdzona. Zrządzeniem losu Ryan dosłownie wpada na Taryn podczas ucieczki przed fankami, a ona udziela mu schronienia w swoim barze. Oboje boją się zaufać, boją się tego, co zaczyna się między nimi rodzić, ale miłość staje się silniejsza niż wszystko inne. Oczywiście życie rzuca im kłody pod nogi w postaci innych osób, ale czy miłość nie powinna zwyciężać wszystkich przeciwieństw?

Bałam się trochę tej książki, bo mimo, że fabuła jest ciekawa, to rozpisanie tego na tyle stron może już powodować dłużyzny, nudę i zniechęcenie czytelnika. Dla mnie i te blisko 700 stron to mało, bo powieść czyta się błyskawicznie. Autorka ukazuje blaski i cienie sławy, z tym że tych drugich jest znacznie więcej. Wieczne ucieczki przed paparazzi, którzy za wszelką cenę chcą zdobyć zdjęcie, najlepiej te kompromitujące. Brak prywatności, możliwości spokojnego spaceru z ukochaną osobą. Tabloidy, które potrafią rozdmuchać każdą plotkę również są minusem popularności. Ileż to razy wchodzimy na pudelka, czy inne serwisy plotkarskie i mimo wszystko z zaciekawieniem śledzimy życie gwiazd? W "Miłości bez scenariusza" Tina Reber przedstawia, jak łatwo jest zmanipulować opinię publiczną, jak łatwo przekazać nieprawdę, w którą uwierzą niemal wszyscy. 

Okej, ta książka jest przewidywalna, bardzo przewidywalna. Zawiera wszystkie cechy charakterystyczne dla romansideł, parę która nie powinna być razem, miłość, która nie powinna była się zdarzyć. Zawistni ludzie, którzy za wszelką cenę chcą zniszczyć związek: obecni. Najlepsi przyjaciele, którzy nigdy do tego nie dopuszczą i stanowią ogromne wsparcie w trudnych momentach: obecni. Autorka podała to jednak w taki sposób, że nie czułam przesytu, nie przeszkadzała mi ta lekka wtórność. Sprawdzona historia w nowym opakowaniu była podana nadzwyczaj dobrze!

Podsumowując, "Miłość bez scenariusza" to romansidło, które jest naprawdę rewelacyjne. Bawiłam się przy niej świetnie, a kończąc lekturę żałowałam, że nie mogę od razu sięgnąć po drugi tom. Tęsknię za bohaterami, ich problemami i radościami. Oby tylko kontynuacja trzymała poziom :)

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

 
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 24 sierpnia 2014

Agnieszka Lingas - Łoniewska - Szósty

Tytuł: Szósty
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Liczba stron: 332
Wydawnictwo: Replika
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Z twórczością Agnieszki Lingas - Łoniewskiej miałam już okazję spotkać się za sprawą "W szpilkach od Manolo", którą odebrałam naprawdę pozytywnie. Nadszedł jednak czas na "Szóstego", czyli kryminał o zabarwieniu romansowym. Czy było równie dobrze jak podczas mojego pierwszego spotkania z autorką?

Jeżeli jesteś zielonooką blondynką to musisz mieć się na baczności. Na Śląsku grasuje morderca, którego ofiarą padają właśnie takie kobiety. Do jego złapania zostaje wyznaczona Śląska Grupa Śledcza - elitarna jednostka, do której trafiają tylko najlepsi stróże prawa. Przewodniczy im Marcin Langer - przystojniak o brązowych oczach, który jest związany z modelką, Angelą. Tak naprawdę ten związek jest bez przyszłości, a decyzję o jego zakończeniu pomaga Marcinowi podjąć Alicja - policyjny profiler i psycholog, współpracujący z ŚGŚ przy odnalezieniu mordercy. Wkrótce, oprócz chęci ujęcia "Szóstego", jak nazwali go policjanci tę dwójkę połączy gorące, namiętne uczucie. Co więcej, okazuje się, że spotkali się już kilka lat wcześniej i są sobie przeznaczeni...

Historia Alicji i Marcina opiera się trochę o magię: zostali dla siebie stworzeni, szukali się przez kilka lat, ale w końcu udało im się odnaleźć. Pcha ich do siebie przedziwna siła, która działa jak magnes. Mimo przeciwności chcą być razem, łączy ich silne, wręcz potężne uczucie, którego nic i nikt nie jest w stanie zniszczyć. Trochę inaczej sobie to wyobrażałam, bardziej bym widziała tutaj uczucie przypisywane nastolatkom, takie pierwsze, nieśmiałe, powoli rodzącą się miłość. Tutaj za szybko to wszystko wybuchło i za to powieść dostaje minusa. 

Autorka przedstawia poszukiwania "Szóstego" z dwóch stron. Spotkania śledczych mające na celu ustalenie sposobu jego działania i odnalezienie mordercy przeplatają się z opisem jego zachowania wobec ofiar, jego planów co do ostatniej, najważniejszej ofiary. 

Ogólnie książka jest dobrym kryminałem, ma bogato rozwinięty wątek romansowy, dosyć zaskakujący finał, czyta się ją błyskawicznie. Było dobrze, chyba mogę ją polecić jako pierwsze spotkanie z autorką :). 

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 22 sierpnia 2014

Marek Orłowski - Samotny krzyżowiec. Miecz Salomona

Tytuł: Samotny krzyżowiec. Miecz Salomona
Autor: Marek Orłowski
Liczba stron: 361
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Źródło okładki: http://www.wydawnictwoerica.pl



"Samotny krzyżowiec. Miecz Salomona" to tytuł otwierający debiutancką serię Marka Orłowskiego. Książka, którą właśnie przeczytałam opiera się na historii wypraw krzyżowych, konkretnie walce z Saracenami, którym przewodził Saladyn. Przyznam szczerze, że ten okres historyczny zawsze zostawiałam w tyle za XX wiekiem, nigdy mnie szczególnie nie pociągał, więc postanowiłam się do niego przekonać za pomocą powieści. Czy wciągnęła mnie w XII wiek na tyle skutecznie, że polubiłam wyprawy krzyżowe, walki i postanowiłam coś o tym czasie doczytać?

"Samotny krzyżowiec. Miecz Salomona" dzieli się zasadniczo na 3 części. W pierwszej poznajemy historię powstania magicznego miecza, który sam sobie wybiera rękę, która nim włada, dowiadujemy się jak powstał Zakon Rycerzy Chrystusa, którego głównym zadaniem jest obrona pielgrzymów. Nieoczekiwanie okazuje się, że mają w swoich rękach prawdziwy skarb, którego muszą strzec. Tajemnicę mogą znać tylko dwie osoby, godne zaufania, które nie wyjawią jej nawet na torturach. I na tym właściwie kończy się prolog, po którym przechodzimy do nieco kiepskiego rozwinięcia akcji. Właściwie cały czas jest poświęcony walce z Saracenami. Te strony ogromnie mi się dłużyły i często odkładałam książkę ze zniechęceniem. Opłacało się jednak przebrnąć, bo od momentu, gdy główny bohater, Roland de Montfernat, zwany też Czarnym Rycerzem wybiera się wraz z zakonnikami do siedziby Starca z Gór, przywódcy asasynów. Akcja zaczyna pędzić, jest świetna, obfituje w niespodziewane wydarzenia. Strasznie szkoda, że tak późno!

Marek Orłowski stworzył świetnego głównego bohatera. Czarny Rycerz ma tajemniczą przeszłość, jest świetnym wojownikiem, doskonałym strategiem, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Walczy po stronie zakonników, ale nie chce do nich przystąpić i podporządkować się twardym regułom. Woli być niezależny, decydować o samym sobie. Świetna postać, która w kolejnym tomie (który już w październiku) ma szansę rewelacyjnie się rozwinąć.

Ciężko jest mi ocenić tę książkę. Może wielki fan walk, tego okresu historycznego nieco łagodniej spojrzy na dłużące się opisy bitew. Mnie to zraziło, ale czytając opis "Ścieżek przeznaczenia", czyli kontynuacji wnioskuję, że będzie więcej akcji podobnej jak w końcówce, mniej walki, więc jestem pozytywnie nastawiona. 

Podsumowując, poszczególne części książki można podzielić według klasyfikacji: bardzo dobra/bez szału/rewelacyjna. Wyciągając z tego średnią, polecam, ale bardziej fanom bitew i wypraw krzyżowych, o czym napisałam w poprzednim akapicie. 

Moja ocena: 5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę