Tytuł: Miłość z kamienia
Autor: Grażyna Jagielska
Liczba stron: 206
Wydawnictwo: Znak
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl
Książka Grażyny Jagielskiej to kolejna pozycja w mojej biblioteczce, która zagościła w niej pod wpływem impulsu. Namówiła mnie przypadkowo usłyszana rozmowa dwóch pań, które stojąc w kolejce po autograf pani Jagielskiej zachwycały się tekstami napisanymi przez autorkę. Czy trzeba lepszej rekomendacji niż opinia przeciętnego człowieka?
"Miłość z kamienia" jest krótką (bo liczy raptem 206 stron) opowieścią o życiu z korespondentem wojennym. Wojciecha Jagielskiego pasjonowała historia nie tylko polityczna, ale też ta zwykła, ludzka. Próbował docierać jak najdalej, drążył, zbierał informacje, łączył fakty tak, aby przekazać do kraju jak najszybciej najważniejsze wydarzenia, zanim zrobią to dziennikarze z innych gazet czy stacji telewizyjnych. Praca nim zawładnęła, a przyznawane prestiżowe nagrody tylko potęgowały jego chęć do pojechania na jeszcze jedną wojnę, zobaczenia na własne oczy jeszcze jednego konfliktu. Jego żona, mimo że nie wyjeżdżała z nim na wojny, przebywała w bezpiecznym mieszkaniu w Polsce, przeżywała załamanie psychiczne, nie wychodziła z domu, zaniedbała kontakt z przyjaciółmi. Każdego dnia wpatrywała się w telefon, nastawiała się, że wkrótce zadzwoni i przekaże jej informację o śmierci męża. Pobyt w klinice, kilkumiesięczna terapia, rozmowy z innym pacjentem - Lucjanem mają na celu pomóc pozbyć się okropnych obrazów mordowanych i krzywdzonych ludzi, które przekazał jej Wojciech Jagielski.
Książka jest bardzo ciężka, opornie się ją czyta ze względu na nieco chaotyczny sposób. Momentami mnie nużyła, zajęło mi dosyć dużo czasu, żeby ją skończyć. A jednak jest to książka dobra. Opisująca strach, ból, cierpienie, niepewność. Może bardziej na deszczowy, ponury listopad niż słoneczny sierpień. Według mnie warto przeczytać.
Moja ocena: 7/10