czwartek, 31 maja 2012

Cecilia Randall - Hyperversum

Tytuł: Hyperversum
Autor: Cecilia Randall
Miejsce i rok wydania: Kraków 2011
Wydawnictwo: Esprit



                                               
                                                        
                                                     


Dawno nie zdarzyło mi się przeczytać blisko 400 stron książki właściwie bez przerwy. W mojej około 13 - letniej karierze czytelniczej zdarzyło się to tylko kilka razy. Aż do wczoraj, kiedy kontynuowałam czytanie książki "Hyperversum".
Grupa przyjaciół spotyka się, aby zagrać w grę RPG "Hyperversum". Gra jest bardzo realistyczna, a gracz może czuć się jak w XIII wieku. Wskutek awarii Daniel, Jodie, Ian, Martin, Donna i Carl zostają przeniesieni do średniowiecznej Francji. Od samego początku na niedoświadczonych ludzi czekają same niebezpieczeństwa, nieświadomie się rozłączają i zyskują wrogów od pierwszego dnia pobytu we Francji. Z opresji ratuje ich nieznajoma dziewczyna. Dzięki niej i odwadze Iana udaje im się uciec i przedostać do hrabiego Ponthieu. Tajemnicza nieznajoma okazuje się być Isabeau de Montmayeur, czyli kobietą, która już od dawna fascynowała Iana podczas jego studiów nad jej rodziną. Niestety, okazuje się, że Isabeau ma poślubić hrabiego Jeana de Ponthieu. Podczas pobytu w klasztorze okazuje się, że Isabeau i Ian zostali zdradzeni, więc Ian po walce z przeciwnikami odnajduje się w nowej roli. Powoli buduje sobie pozytywne relacje z feudałami, zyskuje sympatię hrabiego Ponthieu i króla Filipa Augusta. Podczas turnieju Ian wykazuje się nie tylko odwagą i męstwem, ale również pokazuje, że jest dobrym i honorowym człowiekiem. Przyjaciołom udaje się odnaleźć zaginionych: Donnę i Carla. Ian i Daniel, z racji zajmowanych pozycji we Francji uczestniczą w bitwie. Obaj bardzo się wyróżniają na polu bitwy, a Daniel, z racji uratowania króla przed Anglikami zostaje mianowany rycerzem. Przyjaciele od tej pory coraz bardziej intensywnie myślą jak powrócić do XXI wieku...
Aż ciśnie mi się na klawiaturę to, żeby napisać jaki był koniec :). Ostatnie kilkadziesiąt stron powodowały we mnie różne emocje, od uśmiechu do wzruszenia. Klimat XIII - wiecznej Francji był bardzo dobrze oddany, aż czuło się pobyt w centrum wydarzeń, w centrum bitwy. Akcja momentami była prowadzona bardzo szybko i dynamicznie, momentami dawała czytelnikowi trochę odetchnąć i zastanowić się nad tym co było i co będzie dalej. Bohaterowie wyraźnie dzielą się na tych pozytywnych i negatywnych. Oczywiście najmniejszą sympatią darzyłam angielskiego szeryfa, który ciągle zagrażał Ianowi. I cóż, bardzo żałowałam, że to już koniec, mimo tego, że książka liczy prawie 750 stron czytało się ją bardzo dobrze i bardzo szybko. Nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba, mimo wielu pozytywnych opinii na blogach. Jeśli kiedykolwiek pojawi się kontynuacja "Hyperversum"  to jestem przekonana, że znowu chętnie poznam losy przedstawionych bohaterów, bo od "Hyperversum" ciężko się było oderwać :)
Moja ocena: 10/10  


Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki 
Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę przeczytanej książki.