Autor: Victoria Gische
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 202
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/154801/lucyfer-moja-historia
Lucyfer. Imię kojarzące nam się z kimś złym, władcą piekła, postrachem wszystkich ludzi. Przedstawiany jako uosobienie grzechu w powieści Victorii Gische przyjmuje zupełnie inne oblicze. Ciekawi jakie? Zapraszam do przeczytania kilku słów na temat fabuły.
Dziennikarz Marek wybiera się ze swoją dziewczyną Anną na spotkanie lekarzy. Przypadkowo wpada na dawnego przyjaciela Roberta. Mężczyzna opowiada mu, o dziwnym przypadku medycznym: "Zgodnie z wynikami badań gość jest starszy niż wszystkie mumie egipskie razem wzięte do kupy, a może jeszcze starszy". Wiedziony instynktem dziennikarskim postanawia odwiedzić chorego w szpitalu. Okazuje się, że tajemniczym pacjentem jest Lucyfer. Od samego początku stara się wzbudzić zaufanie Marka: "Nie gryzę, nie palę żywym ogniem i wbrew temu, co się o mnie mówi, nie pluję też smołą". Powieść swoją formą przypomina coś w rodzaju wywiadu - rzeki. Dziennikarz Marek zadaje pytanie, a Lucyfer pogrąża się we wspomnieniach. Akcja toczy się więc dwutorowo: współcześnie i na przestrzeni wieków. Na szczęście autorka prowadzi ją tak, że nie mamy problemu ze zorientowaniem się w jakim okresie się znajdujemy. A razem z bohaterem przenosimy się między innymi do starożytnego Egiptu, początków XIII i XIV wieku, a także czasów tuż przed I wojną światową. Poznajemy trudną historię Lucyfera, którego przewinieniem była miłość do niewłaściwej kobiety. To jego brat, anioł Michał jawi nam się jako negatywna postać, która rzuca kłody pod nogi Lucyferowi.
W powieści brakowało mi trochę otoczki akcji poza Lucyferem. Autorka mogła się skupić trochę bardziej na Marku, Annie i Elizie, bo te postacie zwłaszcza pod koniec powieści odegrały ważną rolę. Mam nadzieję, że w kontynuacji te postacie zostaną bardziej szczegółowo nakreślone. Mimo to historia jest naprawdę wciągająca, czyta się ją bardzo przyjemnie. Victoria Gische pisze prostym, nieskomplikowanym językiem, przez co łatwo trafia do czytelnika.
Powieść delikatnie opiera się o kwestie wiary, które mogą budzić kontrowersje, jak było to choćby przy uwielbianym przeze mnie "Kodzie Leonarda da Vinci". Spoglądając na sprawę obiektywnie: czy autorka nie mogła sobie pozwolić na wplecenie fikcji literackiej? Oczywiście, że mogła, dlatego wszystkich przeciwników przekazywanych przez panią Gische treści proszę o potraktowanie tego jako wymysłu literackiego.
E - book jest trochę niedopracowany pod względem korekty, ale nie przeszkadza to w odbiorze całości powieści. Dla tych, których zainteresowała fabuła, a których drażni każdy najmniejszy błąd oraz nie lubią formy e - booków mam dobrą wiadomość: najpóźniej we wrześniu powinna się pojawić w tradycyjnej, papierowej wersji, miejmy nadzieję, że już z idealnie przeprowadzoną korektą. Zdradzę Wam również, że historia Lucyfera będzie miała swoją kontynuację, po którą już w tej chwili chętnie bym sięgnęła :).
Polecam powieść zarówno miłośnikom fantastyki, jak również powieści historycznych. Tak naprawdę każdy znajdzie w niej coś dla siebie, ja ze swojej strony bardzo zachęcam Was do tej powieści. Myślę, że Was również wciągnie zagadkowa historia Lucyfera.
Moja ocena: 7/10
Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki uprzejmości autorki, pani Victorii Gische. Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę.
Powieść przeczytałam w ramach wyzwania