Autor: O. Lech Dorobczyński
Liczba stron: 122
Wydawnictwo: Esprit
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/
Ojciec Lech Dorobczyński jest franciszkaninem, obecnie posługującym w Krakowie. Na podstawie swoich własnych obserwacji, rozmów z młodymi i wątpliwości, z jakimi się borykają napisał bardzo krótką, ale wartościową pozycję o intrygującym tytule "Praktykujący ale czy... wierzący?"
Książka jest podzielona na kilka działów dotyczących spowiedzi, przyjmowania sakramentów, uczęszczania na mszę i modlitwy. Autor zadaje pytania, na które od razu podaje nam odpowiedź, bardzo prostą w odbiorze dla każdego czytelnika. Warto zaznaczyć, że mimo że ojciec Dorobczyński kieruje ją do ludzi młodych, to każdy wątpiący, każdy poszukujący wskazówki i pomocy znajdzie ją w tej książce.
Co bardzo ważne, autor nie podchodzi do czytelnika w sposób narzucający swoje własne przekonania. Rozjaśnia najtrudniejsze kwestie, często żartuje, traktuje odbiorcę swoich rozważań jako przyjaciela i sugeruje, aby i jego oraz innych duchownych tak traktować. Nie jako człowieka w sutannie czy habicie, który grzmi z ambony, krzyczy w konfesjonale, ale jak kogoś, kto wesprze nas w poszukiwaniu odpowiedniej drogi duchowej. Jeżeli jeden ksiądz nam się nie spodoba, nie musimy od razu odwracać się od całego duchowieństwa i przestać chodzić do kościoła. Nikt nam nie broni poszukiwać odpowiedniej wspólnoty parafialnej czy drugiego spowiednika. Często o tym zapominamy i zrażeni niepowodzeniem w poszukiwaniu wracamy do punktu wyjścia. Ojciec Dorobczyński uczy czytelnika co zrobić, aby podejście do modlitwy czy sakramentów stało się łatwiejsze.
Moim zdaniem ta pozycja powinna trafić do każdego, kto ma pewne wątpliwości odnoszące się do życia duchowego i wiary. Mała objętość + wciągający styl ojca Lecha Dorobczyńskiego sprawiają, że tę książkę czyta się wręcz błyskawicznie i z pewnością zostanie ona w mojej pamięci na bardzo długo.
Moja ocena: 8,5/10
Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki