wtorek, 18 września 2012

Stephen King - Komórka

Tytuł: Komórka
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 427



"Jeżeli chcesz przeżyć - nie odbieraj telefonu..."

Czy jest ktoś, kto ani razu nie słyszał o takim autorze jak Stephen King? Dla przypomnienia powiem, że jest on jednym z najsłynniejszych twórców horrorów. Jest on również autorem wielu powieści, które zachwycają rzesze czytelników na całym świecie. Autor wyrobił sobie coś w rodzaju marki głoszącej, że to co napisał musi być naprawdę dobrą historią. Do tej pory miałam okazję czytać zaledwie dwie powieści Kinga: "Zieloną milę" i "Śmierć Jacka Hamiltona". Uznałam jednak, że warto byłoby zapoznać się również z innymi jego utworami, więc sięgnęłam po "Komórkę".

Akcja powieści rozpoczyna się pierwszego października. Właśnie tego dnia młody rysownik, Clay podpisuje dobry kontrakt i śpieszy się do domu z prezentami dla syna i żony, z którą jest w separacji. Mężczyzna zatrzymuje się przy budce z lodami i nagle zaczynają dziać się dziwne rzeczy: wszyscy ludzie, którzy w tym czasie rozmawiali przez telefon komórkowy wpadają w szał, atakują ludzi wokół, zmieniają się w bestie. Z nieba spadają samoloty, wybuchają stacje benzynowe, a na wszystkich tych, którzy nie dostali niszczącego sygnału pada strach. Clay wpada w popłoch, boi się o syna, który mógł również skorzystać ze swojej komórki. Clay, wraz z napotkanymi "normalnymi": Tomem, Alice, Jordanem, a następnie również Rayem, Danem i Denise rozpoczyna walkę z telefonicznymi szaleńcami. Dla rysownika będzie to walka bardzo osobista, gdyż chce przedrzeć się przez ludzi ogarniętych "Pulsem" i odnaleźć ukochanego syna. Okazuje się, że jest miejsce, gdzie grupka bohaterów mogłaby się ukryć: w centrum stanu Maine jest obszar, na którym telefony komórkowe nie działają. Tylko czy uda się tam dostać zanim istoty ogarnięte szałem przejdą ostateczną przemianę?

W powieści ukazany jest obraz czegoś na kształt końca świata: ludzie wpadający w szał, niszczący siebie i wszystkich wokół. Jedynie nieliczna grupa ma szansę zachować normalność żyjąc i przemieszczając się nocami, podczas "odpoczynku" szaleńców. Jest to również ciekawy sposób ukazania tego, jak ogromne spustoszenie zrobiłby taki atak na telefony komórkowe. W czasach, kiedy większość ludzi posiada komórki i używa ich bardzo często wysłanie "Pulsu" zniszczyłoby całkowicie cywilizację.

Autor potrafi zaciekawić czytelnika, jednak w moim przypadku nie odczuwałam jakiegokolwiek poziomu horroru i strachu, jakiego się spodziewałam. Akurat w tej kwestii Stephen King niestety mnie nieco zawiódł. Pisarze nie dał mi wczuć się w klimat, nie boję się po przeczytaniu tej lektury odebrać telefonu, nie skłoniła mnie ona do refleksji co by było gdyby nagle została zerwana łączność, komunikacja, a na ulicach rozpętał się chaos.

Co mi się podobało? Wykreowanie bohaterów. Mimo różnic wiekowych, odmiennych charakterów potrafią stworzyć grupę, w której "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" jest podstawą działania. Z dnia na dzień są ze sobą coraz bardziej zżyci, rozumieją się coraz lepiej. Na uwagę zasługuje młodsze pokolenie czyli Alice i Jordan. Mimo, że są bardzo młodzi cechują się odwagą, dużą inteligencją i nadzwyczajnym opanowaniem. Co prawda zdarzały im się chwile załamania i zwątpienia, ale która piętnastolatka czy dwunastolatek w obliczu takiego wydarzenia zachowywaliby cały czas zimną krew?

Wątek katastroficzny jest dosyć często wykorzystywanym motywem w literaturze, ale do tej pory nie spotkałam się z koncepcją podobną do tej, którą wymyślił Stephen King. Pomysł dobry, ale w całokształcie zabrakło grozy i napięcia, przez co książka staje się tak naprawdę średnią pozycją. Jaki z tego wniosek? Nie zawsze to, co jest twórczością znanego i cenionego autora musi być wychwalane, gdyż nawet mistrzom swojego gatunku zdarzają się gorsze powieści. Na szczęście King stworzył ciekawe postacie, dzięki czemu książka w jakiś sposób została "uratowana". Napewno będę jeszcze sięgała po inne horrory Stephena Kinga, gdyż wierzę, że w jego dorobku pisarskim są naprawdę świetne pozycje.

Moja ocena: 5/10