piątek, 30 sierpnia 2013

John Verdon - Wyliczanka

Tytuł: Wyliczanka
Autor: John Verdon
Liczba stron: 503
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



Na tę książkę czaiłam się od baaaaardzo dawna. W końcu zamówiłam w fajnej promocji na znak.com.pl, czyli stronie na którą boję się wchodzić, bo zawsze kusi pakietami lub superobniżkami. (Dzielnie nie wchodzę od kilku tygodni :)). "Wyliczanka" czekała i czekała na swoją kolej, aż przyszły dla niej lepsze czasy i zajęła moją uwagę. Tylko pytanie czy warto było jej poświęcić kilka godzin?

Główny bohater, Dave Gurney jest emerytowanym detektywem. W przeszłości przeżył osobisty dramat - jego dziecko zmarło, a on i żona nigdy nie mogli się z tym pogodzić. Śmierć syna oddaliła ich i zamknęła każde osobno w twardej skorupie. Nieoczekiwanie do Dave'a odzywa się dawny kolega, Mark Mellery. Mężczyzna otrzymuje dziwne listy, ale nie chce angażować w sprawę policji. Były detektyw czuje się zaintrygowany podawanymi przez Marka informacjami. Wkrótce Mellery zostaje zamordowany, a przedmioty pozostawione przez sprawcę przysparzają śledczym więcej pytań niż odpowiedzi. Przestępca widocznie z nich kpi, wręcz wyzywa policję do walki. Groźby dotyczące utraty życia otrzymuje również Gurney i właściciel skrzynki, na którą morderca kazał ofiarom wysyłać czeki. Zaczyna się dramatyczna akcja...

Jak wspominałam, bardzo długo zabierałam się do lektury. Nastawiłam się na coś naprawdę wyjątkowego, nowatorskiego, wręcz idealnego. Niestety, momentami było banalnie i nudno. Finał był mocny, to przyznam, ale niestety, nie zrekompensował kilku słabizn. Na szczęście do ostatniej chwili nie mogłam rozszyfrować tożsamości mordercy, co jest dla mnie osobiście ogromnym plusem. Zabrakło trochę napięcia i strachu, towarzyszącego kryminałom. Autor za dużo skupił się na detalach, za mało miejsca poświęcając rysom psychiki bohaterów, z mordercą na czele. Co do śledczych, wszyscy zlewali mi się w jedno, nie było między nimi wyraźnych granic. Pod tym względem jestem zawiedziona. 

Pomysł na fabułę był naprawdę świetny, rozwiązanie zagadki wręcz fenomenalne. Aż szkoda, że gdzieś po drodze zabrakło iskry, która prowadziłaby czytelnika do końca historii i rozpalała jego ciekawość. Podsumowując: dobre, ale liczyłam na znacznie więcej.

Moja ocena: 5,5/10

10 komentarzy:

  1. Właśnie jestem w trakcie czytania i nie umiem skończyć tej książki. Jestem ciekawa zakończenia, ale forma pisania po prostu mnie nudzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończ, bo później będziesz się męczyć od początku żeby poznać zakończenie ;p

      Usuń
  2. Ależ wielka szkoda, bo taka obiecująca fabuła. Dobrze, że chociaż trudno rozszyfrować tożsamość mordercy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby było przewidywalnie, to zapewne nie przeczytałabym do końca :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No wydawało się, że będzie znacznie lepiej ;]

      Usuń
  4. Wymienimy się w październiku? Ja Ci oddam "Zapomnij patrząc na słońce" a Ty mi dasz tą?


    A tak ogólnie nominowałam Ciebie do LBA. Zapraszam do zabawy http://moje-pazurkowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi przypomnisz, to oczywiście przywiozę :)

      Dzięki za nominację!

      Usuń
  5. Coś nie mogę się dziś skupić :) Rzuciła mi się gdzieś w oczy ta książka, takiej okładki się nie zapomina, bo dość jest niecodzienna
    Może się kiedyś skuszę, gdyby Tobie się bardziej podobała, pewnie byłabym lepiej nastawiona do niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytałam komentarze przez maila, to nie wiem czemu, ale zobaczyłam to jakbyś pisała ten komentarz pod "Smutkiem" i musiałam kilka razy rozkminić, czemu jeszcze za mało mi się podobała :D

      Usuń

Zostaw tutaj ślad swojej obecności, z chęcią przeczytam i odpowiem na Twój komentarz :). Coś Ci się nie podoba lub z czymś się nie zgadzasz? Napisz mi o tym. Anonimie, podpisz się