poniedziałek, 1 października 2012

Lewis Wallace - Ben Hur


Tytuł: Ben Hur
Autor: Lewis Wallace
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 673




Dla nikogo, kto podczytuje moje przemyślenia na temat przeczytanych książek nie powinno być nowością, że lubię czytać książki o tematyce religijnej. Po "Ben Hura" sięgnęłam z dwóch powodów: porównanie na okładce do "Quo vadis" (które czytałam i bardzo mi się podobało) i dlatego, że o tej powieści słyszałam do tej pory bardzo mało, a lubię czytać coś, co powstało już dosyć dawno. Autor, czyli Lewis Wallace dopiero od kilkunastu dni jest dla mnie autorem, którego kojarzę i jest to o kilka lat za późno.

Akcja powieści zaczyna się na początku naszej ery. Trzej mędrcy: Kacper, Melchior i Baltazar spotykają się, gdyż otrzymali posłannictwo: mają odnaleźć i złożyć hołd nowonarodzonemu Synowi Bożemu. Autor przedstawia losy Maryi i Józefa, ich poszukiwania noclegu i wreszcie narodzenie Jezusa. Wszystkie te wydarzenia są oparte na Piśmie Świętym, ale Lewis Wallace opisał w bardzo ciekawy sposób relacje między małżonkami, ich zachowania i obawy. Dalsze księgi opowiadają głównie o Ben Hurze - młodym, żydowskim arystokracie. Wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i zdrady najlepszego przyjaciela zostaje skazany na dożywotnie galery, a matka i siostra Ben Hura zostają zabrane przez żołnierzy. Po 3 latach młodzieniec, dzięki swojej odwadze zostaje uwolniony i wraca razem z nowym opiekunem do Rzymu. Uczy się sztuki walki oraz rzymskich obyczajów. Po śmierci Ariusza wraca do rodzinnych stron jako największy wróg Rzymu. Spotyka dawnego sługę ojca Symonidesa i jego córkę, Esterę. Od tej pory w życiu głównego bohatera zaczyna się lepiej układać, nawiązuje mocne więzy przyjaźni, a także spotyka go miłość ze strony córki Baltazara, Iras. Ben Hur, dzięki dużemu majątkowi postanawia zorganizować armię, która ma pomóc w zdobyciu i utrzymaniu władzy nadchodzącemu Jezusowi. W międzyczasie w jego życiu dzieją się różne sytuacje, młody Hur musi zmagać się z przeciwnościami losu i tęsknotą za najbliższymi.

Chciałabym zwrócić szczególną uwagę na podział powieści na księgi i krótkie rozdziały. Bardzo lubię taki zabieg ze względu na to, że książkę wtedy czyta się o wiele szybciej niż w przypadku długich rozdziałów albo ich braku. Często mam tak, że czytając wieczorami chcę poznać dalsze losy bohaterów i przezwyciężam sen. Czytając tak od rozdziału do rozdziału przeczytam o wiele więcej, bo wyznaję zasadę "jeszcze jeden rozdział i idę spać", a kończy się zazwyczaj na przeczytaniu kilku rozdziałów :).  Wydanie ogólnie jest ładne, literówek się nie dopatrzyłam, ale chyba lepiej by było zrobić typowo twardą okładkę, przez co książka wizualnie nabrałaby jakiejś elegancji. Ale dla mnie, mimo że zdarza mi się oceniać książki po okładce nie jest to jakimś wielkim minusem.

Drugą sprawą, o której nie mogę nie wspomnieć jest zmienna narracja. Autor raz prowadzi ją klasycznie, czyli jest wszechwiedzący, ale nie uczestniczy w akcji, innym razem zwraca się bezpośrednio do czytelnika i zachęca nas do uruchomienia wyobraźni i zdobycia wiedzy jak wyglądało typowe towarzystwo przechodzące przez Bramę Joppejską.

Jeśli chciałam porównywać tę książkę z innymi to musiałabym chyba sięgnąć po "Quo vadis", które czytałam, ale bardziej urzekła mnie ekranizacja. Fabuły obu książek są osadzone na początku naszej ery, w obu obecna jest miłość dwojga bohaterów, i jedna i druga mocno nawiązują do chrześcijaństwa. Ciężko byłoby mi wybrać lepszą z nich, gdyż obie były naprawdę dobrą lekturą.

Mam tylko jedną uwagę do autora: czemu nie pisał więcej powieści? W Polsce jest znany (i to słabo) tylko z "Ben Hura", a moim zdaniem miał ogromny potencjał do bycia naprawdę wybitnym i słynnym pisarzem. Mało który autor potrafi mnie zaciekawić na tyle, że zapominam o całym świecie i wczuwam się w świat fikcyjny. W przypadku Lewisa Wallace'a nie mogłam oderwać się od czytania, pochłaniałam tekst bardzo szybko. Lekturę jego książki polecam każdemu czytelnikowi :)

Moja ocena: 10/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki 


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę


9 komentarzy:

  1. Faktycznie nie musiałem długo czekać ;) I chyba nie będę zwlekać z zapoznaniem się z tą powieścią. Te lubię krótkie rozdziały, bowiem - jak napisałaś - szybciej idzie mi czytanie ("No to rozdzialik i koniec... no to jeszcze jeden...") :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj miałam przypływ weny twórczej i szybko udało się dokończyć :). Nie zwlekaj z czytaniem, koniecznie zrecenzuj bo chętnie porównam opinie :)

      Usuń
    2. Spokoje, przyjdzie na to czas - może jeszcze w tym roku :D

      Usuń
  2. Narobiłaś mi ochoty na tę książkę. Po prostu muszę ją przeczytać. Ps. Uwielbiam "Quo vadis" :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Tylko tyle mogę skomentować. :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw tutaj ślad swojej obecności, z chęcią przeczytam i odpowiem na Twój komentarz :). Coś Ci się nie podoba lub z czymś się nie zgadzasz? Napisz mi o tym. Anonimie, podpisz się