poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Agata Christie - Przyjdź i zgiń

Tytuł: Przyjdź i zgiń
Autor: Agata Christie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 273
Źródło okładki: http://www.empik.com/przyjdz-i-zgin-christie-agatha,9116,ksiazka-p



„Dzyń, dzyń, dzyń - przyjdź i zgiń.”

Znowu wracam z Agatą Christie :). Tym razem jest to książka, która mnie niestety nie zachwyciła, myślę, że gdyby autorka nie zdecydowała się jej opublikować nie byłaby to wielka strata dla czytelników.

Młoda stenotypistka Sheila Webb u jednej ze swoich klientek wpada na ciało mężczyzny. Śmiertelnie wystraszona wybiega z domu i wpada na Colina Lamba, który amatorsko zajmuje się śledztwami. Mężczyzna od razu jest przekonany o jej niewinności.  W chwili morderstwa w domu znajdują się dwa dodatkowe zegary, których wcześniej w nim nie było. Jaka jest tożsamość zamordowanego? Dlaczego zginął? Jaki związek ma z nim Sheila i niewidoma właścicielka domu? Co widzieli sąsiedzi? Skąd wzięły się zegary? Na te pytania musi odpowiedzieć Lamb, a w wyjaśnianiu zagadki pomaga mu Herkules Poirot (co ważne, jest aż taki genialny, że rozwiązuje ją tylko za sprawą szarych komórek i bardzo dokładnych notatek Colina).
Jak zwykle w przypadku Agaty Christie bohaterów jest sporo, więc i kandydatów do bycia mordercą kilku się znalazło.
Niestety, mimo mojej ogromnej sympatii do tej autorki książka jest kiepska, a nawet gorzej. Ma mnóstwo rewelacyjnych kryminałów, więc jestem w stanie wybaczyć jej taką małą pomyłkę i nie wpłynie ona na całokształt oceny jej twórczości.
Co mam do zarzucenia autorce? Za bardzo zamotała. Poirota nie wiem po co wciskała na siłę w śledztwo, to jest nieprawdopodobne, żeby detektyw tylko na bazie szarych komórek odgadł zabójcę. Na co książce aż 3 osoby prowadzące śledztwo? Jeszcze trzeba było pannę Marple wcisnąć. Cały czas miałam wrażenie, jakby autorką jednak nie była Agata Christie. Cała akcja jest taka nieprawdopodobna, przesadzona, tworzona jakby bez pomysłu na to co dalej. Zakończenie wydumane, wzięte z kosmosu trochę.
Jest mi w tym momencie przykro, gdyż muszę wystawić złą ocenę autorce, która jest moją mistrzynią kryminału, autorką, którą podziwiam, a jej twórczość znam w dużym stopniu. Myślę, że lepiej by zrobiła gdyby skupiła się na intrydze a nie wymyślaniu teorii spiskowych (co w pewnym okresie jej twórczości jest bardzo zauważalne). Jak do tej pory jest to najsłabsza książka tej autorki z jaką miałam do czynienia.

Moja ocena: 2/10